Nie wyobrażam sobie, aby prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka skutecznie powrócił do władzy. Nie ma takiej siły. To koniec epoki Łukaszenki – powiedział w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski. Naukowiec przeanalizował możliwe warianty działania Rosji wobec Białorusi. Uważa, że zdecydują tzw. koszty polityczne ewentualnego przejęcia przez Kreml wpływów w Mińsku. Rosja oczywiście chce kontrolować Białoruś, ale najtańszym kosztem, a Łukaszenka jest w tej chwili czynnikiem maksymalizującym te koszty polityczne. Prezydent Białorusi przestał być już potrzebny komukolwiek – mówił Żurawski vel Grajewski.

Reklama

Stracił poparcie Białorusinów i go nie odzyska, bo skala tego konfliktu jest zbyt głęboka – podkreślił profesor. Dodał, że Łukaszenka nie będzie "dobrym instrumentem stabilizowania rosyjskich wpływów na Białorusi". Nie będzie też powstrzymywał wpływów Moskwy. A tak do niedawna był postrzegany, także i w Polsce, bo przecież nie godził się na rozmieszczanie rosyjskich wojsk operacyjnych na Białorusi, były tam tylko bazy radarowe" – tłumaczył politolog.

Żurawski vel Grajewski uważa, że białoruska rewolucja po ostatnich wyborach prezydenckich zniszczyła możliwości przetargowe Łukaszenki wobec Rosji. Łukaszenka jest w tej chwili wyłącznie petentem i dlatego jego poprzednia +twarda+ postawa wobec prezydenta Rosji Władimira Putina, w tej chwili, pozbawiona jest jakiegokolwiek gruntu. Łukaszenka jest po prostu znienawidzony i nikomu się nie +przyda+. Ani Rosjanom ani Białorusinom ani Zachodowi ani nam – mówił PAP Żurawski vel Grajewski.

Politolog dodał, że nie sposób w tej chwili przewidzieć formy upadku białoruskiego dyktatora. Nie wiadomo, czy to będzie ucieczka, czy tzw. przewrót pałacowy, czy będzie to +nieszczęśliwy wypadek+, czy też +scenariusz Nicolae Ceaușescu+ (komunistyczny przywódca Rumunii, który po obaleniu swojego reżimu, 25 grudnia 1989 roku, został skazany na śmierć, a wyrok natychmiast wykonano – PAP)" – zastanawiał się profesor.

Zdaniem Żurawskiego vel Grajewskiego najczarniejszy ze scenariuszy rewolucji na Białorusi, czyli ewentualny rozlew krwi w wyniku dalszych brutalnych działań bezpieki podporządkowanej Łukaszence nie jest wykluczony. To jest, niestety, możliwe. Łukaszenka, jak długo będzie miał za sobą białoruskie służby, tak długo będzie usiłował walczyć. A walczy o życie, zatem będzie absolutnie bezwzględny" – przyznał. "Pytanie tylko, czy siły porządkowe będą lojalne wobec prezydenta Białorusi? I w imię jakiej idei? – pytał.

W opinii prof. Żurawskiego vel Grajewskiego dyktatorowi może być trudno uniknąć odpowiedzialności, bo protesty na Białorusi mają teraz naprawdę masowy charakter i nie ograniczają się do manifestacji w Mińsku.

Wiadomo, że Łukaszenka przegra tę walkę, bo nie jest możliwe, aby wszędzie tam, gdzie są protesty, posłać OMON (pol. Oddział Mobilny Specjalnego Przeznaczenia – białoruska formacja militarna wierna prezydentowi, którą Aleksandr Łukaszenka posłał do brutalnej pacyfikacji protestujących przeciwko sfałszowanym – jak podkreślają demonstranci – wyborom prezydenckim 9 sierpnia 2020 roku – PAP).Nie ma takich sił OMON, które rozpędziłyby ćwierćmilionową demonstrację w stolicy i mniejsze w kilkunastu białoruskich miastach – podkreślił politolog. Skuteczna rewolucja na Białorusi będzie – jak mówił profesor – równie skutecznie torpedowała działania reżimu Putina w Moskwie.

Pytany przez PAP o możliwość wkroczenia wojsk rosyjskich na Białoruś politolog odpowiedział, że jest to możliwe. Ostatecznie Rosja może wkroczyć na Białoruś, ale to nie jest wariant rokujący powodzenie utrzymania wpływów Moskwy w Mińsku. Wtedy Putin obudziłby Białorusinów przeciwko sobie, a najmniejszą ceną, jaką zapłaciłby Kreml wobec Zachodu, byłoby zablokowanie rosyjskich kont w bankach na całym świecie - przewidywał profesor.

Dodał, że po obaleniu Łukaszenki Putin skłaniał się jeszcze niedawno do próby wypromowania jakiegoś innego niż Swietłana Cichanouska przywódcy, którego zaakceptują Białorusini. A to w tej chwili - zdaniem profesora - nie będzie dla Moskwy łatwe. Jak się to Putinowi nie uda, to być może przemówią armaty, ale to scenariusz kosztowny dla Kremla i Rosja nie będzie to tego dążyła" – przekonywał politolog i dodał, że Moskwie może się w ogóle nie udać podporządkować sobie Białorusi, bo protesty są zbyt liczne i silne, a liczba wariantów dotyczących przyszłości kraju jest spora.

Profesor uważa, że Polska, która popiera dążenia demokratyczne Białorusinów, powinna być też przygotowana do zdecydowanych działań wobec Kremla. Polska powinna zagrozić Rosji jak najsurowszymi sankcjami w razie interwencji wojskowej na Białorusi. Tą najbardziej surową sankcją Unii Europejskiej wobec Kremla byłaby blokada kont oligarchów, czyli de facto +grupy trzymającej władzę+ w Rosji - powiedział w rozmowie z PAP prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.