Hołownia wziął udział w Kielcach w otwarciu nowego biura Stowarzyszenia Polska 2050. Podczas konferencji prasowej poinformował, że organizacja została zarejestrowana w KRS, zostali też powołani szefowie 16 oddziałów wojewódzkich. Dodał, że akces do stowarzyszenia, które działa już w 20 krajach, zgłosiło ponad 20 tys. osób.

Reklama

Mamy już pierwszą posłankę, czyli zalążek naszej reprezentacji parlamentarnej. A więc głowa - czyli eksperci, serce - czyli energia obywatelska i ręce - czyli polityka, politycy. To wszystko zaczyna się spinać w wspólną całość i mam nadzieję, że będzie zmieniało Polskę na pokolenia – podkreślił Hołownia.

Pytany o posłankę Gill-Piątek, która wystąpiła z klubu parlamentarnego Lewicy i przystąpiła do Stowarzyszenia Polska 2050, Hołownia powiedział: "To osoba, z którą długo rozmawialiśmy i po prostu doszliśmy do wniosku, że to ten czas, ten moment, bez żadnego wyrachowania, żeby taką sytuację, jak przejście do naszego ruchu wykonać. Kiedy się pojawi następny poseł – nie wiem. Może to być za tydzień, a może to być za pół roku, za rok. To kwestia tego, kiedy poczujemy tę chemię, która sprawiła, że ten proces zaczęliśmy".

Reklama

Lider Stowarzyszenia Polska 2050 nie ukrywał, że prowadzi rozmowy z różnymi parlamentarzystami i osobami spoza parlamentu. - Chcieliśmy taką reprezentację (w parlamencie) mieć, ale pośpiechu tutaj nie ma, zależy nam bardziej na jakości – zapewnił Hołownia. Jak dodał, "wbrew temu, co się o mnie mówi, nie założyłem spółdzielni kłusowniczej".

Nazywanie mnie kłusownikiem oznacza nazywanie posłanki Gill-Piątek zwierzyną łowną. Przypominam, że pani poseł przychodzi do ruchu, który nie może jej zaoferować ani ministerstwa, ani innej ciepłej posady, ani umieszczenia rodziny w spółkach skarbu państwa. Ani tzw. miejsca biorącego na liście wyborczej, bo nie mamy pojęcia jak nasze sondaże za trzy lata będą wyglądały – podkreślił.

Hołownia komentując wypowiedzi członków Lewicy na temat odejścia posłanki Gill-Piątek powiedział, że "rozumie ich frustrację". - Jeżeli mógłbym im coś doradzić, to tylko to, żeby zajęli się taką pracą w ramach własnych formacji, aby nigdy więcej, nikt z ich grona takich wyborów nie musiał dokonywać – podkreślił Hołownia.