Dziennik Gazeta Prawana logo

Palikot: Spuszczę powietrze z polityków

14 lipca 2008, 01:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Miałem odczucie, że zluzowuję Jarosława Kaczyńskiego, jego formę tak bardzo napompowaną, monumentalną, bez autoironii. To takie spuszczenie powietrza z niego - mówi DZIENNIKOWI Janusz Palikot, który parodiował w Sejmie szefa PiS. Zapowiada też, że takich "spuszczeń powietrza" będzie więcej.


Dość często parodiuje mnie Szymon Majewski.


Nie miałbym też nic przeciwko temu, by ktoś siadł na moim miejscu i naśmiewał się ze mnie. Jeśli jest się otwartym, to w takim naśmiewaniu można zobaczyć swoje wady i zastanowić się, z czego one wynikają.


Sam nie wiem. Od czasu szkoły średniej byłem wielkim fanem teatru. Trafiłem do trzeciej klasy, byłem zupełnie nowy w środowisku, w którym role są już od dawna rozdane, ludzie się znają, mają swoje grupy przyjaciół. W teatrze spędzałem bardzo dużo czasu. Wtedy właśnie zrodziła się moja miłość do teatru.


W ostatni piątek miałem odczucie, że zluzowuję Jarosława Kaczyńskiego, jego formę tak bardzo napompowaną, monumentalną, bez autoironii. Ten mój występ, to było takie spuszczenie powietrza z Jarosława Kaczyńskiego.


Całkowita improwizacja. Wpadłem na salę lekko spóźniony. Wchodziłem, żeby zająć swoje miejsce, kiedy dowiedziałem się, że PiS wyszedł z sali na znak protestu. Powiedziałem więc do siebie głośno przy Julii Piterze i Stanisławie Żelichowskim, że może w takim razie usiądę na miejscu Jarosława Kaczyńskiego. I usiadłem.


Mam nadzieję, że teraz kiedy Jarosław Kaczyński zobaczy siebie w krzywym zwierciadle, to sam będzie trochę lepszym liderem. Ja się do PiS nie nadaję, bo jestem człowiekiem z zupełnie innej bajki. Mogę być jedynie lustrem, w którym posłowie tego klubu mogą się przeglądać.


Wydaje mi się, że nie. Tragiczna powaga polskiej polityki, w której liderzy polityczni nie mają do siebie dystansu, świadczy o tym, że życie polityczne to rzecz w Polsce zupełnie świeża. Jak się patrzy na liderów europejskich, to mają więcej do siebie dystansu.


To też reakcja na to, że PiS zaplanował sobie taki spektakl. Tylko, że oni grają teatr XIX-wieczny: poważne role, operowe głosy, bardzo seriozne i monumentalne. To mi przypomina teatr przesadzonych scenicznych gestów. Dla mnie inspiracją jest teatr bardziej współczesny.


Gdybym się bał, to takiej roli bym nie grał, tylko się nałykał powietrza, wypiął duży brzuch i duże policzki i cedził coś o tym, jak ważne są takie, a nie inne sprawy. W tym samym tygodniu kilkakrotnie występowałem na mównicy sejmowej, prezentując kolejne projekty Przyjaznego Państwa, w tej chwili skierowaliśmy do marszałka 95 projektów, ale chociaż wydają się one ważne i znaczące, to siła ich funkcjonowania jest dużo mniejsza niż takiej improwizacji. Taki jest ten świat: nikogo nie ciekawi 95. propozycja nowelizacji przepisów, ale zagranie na nosie Jarosławowi Kaczyńskiemu, pokazanie, że nie jest taki nietykalny, to jest ciekawe.


Bardzo mi to dobrze robi, że mogę spuszczać powietrze. Wynika to z mojego gombrowiczowskiego nastawienia, że mniej formy oznacza więcej wolności dla każdego z nas. Myślę, że po tej ironii w Sejm i Jarosław Kaczyński będzie trochę lepszy. Myślę, że na dłuższą metę to go nie usztywni, tylko wyluzuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj