: Tak.
>>> Posłuchaj, jakie amerykańskie cechy widzi w prezydencie poseł PiS Tadeusz Cymański
To, co dzieje się w Gruzji i szerzej w polityce międzynarodowej, potwierdza, że Lech Kaczyński, definiując u progu swojej prezydentury jej cele, nie pomylił się. Dobrze przewidział szanse i
zagrożenia dla Polski. Dziś nawet najgorętsi jego przeciwnicy, przyznają mu rację. To może być punkt zwrotny w tej kadencji. Ale to może być też punkt zwrotny w relacjach między
prezydentem a rządem. Bo mam wrażenie, że i politycy PO zrozumieli, że w Polsce kończy się przyzwolenie dla rozgrywania polityki zagranicznej dla własnych interesów politycznych.
Chciałbym w to wierzyć. Szydzenie z polityki prezydenta nie ma racji bytu. Widziałem w Brukseli symptomy odchodzenia rządu od tych praktyk. Życzyłbym sobie takiego powrotu do
normalności.
Ich oficjalna nazwa to spotkanie szefów państw i rządów Unii Europejskiej. Szefem polskiego państwa jest prezydent Lech Kaczyński. Szefem polskiego rządu jest Donald Tusk.
Nie sekretarz stanu Michał Kamiński o tym decyduje, ale jeszcze raz powiem: szefem polskiego państwa jest prezydent.
Prezydent jest szefem polskiego państwa.
Pan prezydent wielokrotnie udowadniał, że w ważnych dla Polski sprawach jest w stanie korzystać z rad i opinii osób wywodzących się z różnych środowisk politycznych. A nikt nie ma
wątpliwości, że Aleksander Kwaśniewski jest osobą kompetentną, szczególnie w sprawach ukraińskich. I o tym rozmawiali niedawno obaj prezydenci - obecny z byłym.
Ukraina jest jednak państwem suwerennym. Polska musi być przyjacielem, który radzi, ale nie może w brutalny sposób ingerować w politykę wewnętrzną. Ale robimy, co można, by pomóc. Na
wszystkich płaszczyznach - w Unii Europejskiej, NATO, w Parlamencie Europejskim, na poziomie szefów rządów, to Polska i Polacy byli orędownikami Ukrainy. Swoją pracę wykonaliśmy. A teraz
możemy tylko doradzać ukraińskim przyjaciołom z obu stron barykady, która ich podzieliła, by się dogadali.
Z całą pewnością to dobry pomysł. Problem polega na tym, że protokolarnie prezydent może zaprosić do kraju innych prezydentów. Żeby było jasne: prezydent nie zaprasza kilkudziesięciu
prezydentów i premierów na bal, tylko na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości. Bal jest ich częścią.
Taki jest cel pana prezydenta. Oczywiście, część patriotyczno-religijna jest potrzebna i z nich nie wolno rezygnować. Nikt nie ma też takiego zamiaru. Ale to urodziny naszego kraju, wolnej
Polski. Więc stąd pomysł, by także na poziomie gmin, powiatów, nawet szkół, świętować je radośnie. To nowoczesny polski patriotyzm.
Wolą Lecha Kaczyńskiego jest, by te obchody były obchodami nie jednej rocznicy, a całego dziewięćdziesięciolecia naszej niepodległości, Rzeczypospolitej. Chce je wyciągnąć z Warszawy i
włączyć w to cały kraj.
Nie, to ma wyglądać bardzo różnie. Często uroczystości będą miały wymiar religijny, ale trudno żeby było inaczej. Czasem będą miały wymiar historyczny, ale w wielu sprawach będą
spojrzeniem w przyszłość. Bo to moment refleksji.
Będzie na pewno dużo spotkań z ludźmi. Będzie z nimi rozmawiał o Polsce. Bo to mają być obchody zbliżenia się Polaków.
To zupełnie inna ranga. Prezydent nie prowadzi przecież kampanii.
Ale aktywność prezydenta na jesieni nie będzie aktem politycznym, a akcją budowania patriotycznego nastawienia do Polski i wyzwań, jakie stoją przed Polską.
Zobaczymy, jak będzie wyglądała kampania. Mnie się zarzuca, że jestem zapatrzony w politykę amerykańską. To prawda. Ale jestem urzeczony nie tylko tamtejszym PR-em, ale głównie oddaniem
amerykańskich polityków swojemu krajowi, ich niesłychanym profesjonalizmem. Pod tym względem Lech Kaczyński jest politykiem w amerykańskim stylu.
Jestem nią zachwycony.
Nie wiem. Mamy nowego szefa Piotra Kownackiego, który jest świetnym urzędnikiem i organizatorem. Zaczynamy drugą połówkę prezydentury i myślę, że nikt z ośmiu milionów wyborców, którzy
w II turze wyborów w 2005 r. poparli Lecha Kaczyńskiego, nie powinien żałować swojego głosu. Okręt "Polska" płynie wprawdzie po wzburzonym morzu, szczególnie jeśli chodzi
o sytuację międzynarodową. Ale jego ster jest w dobrych rękach.