W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy z 1993 r. zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepis straci moc wraz z publikacją orzeczenia TK. Wyrok TK wywołał liczne protesty w całym kraju.

Reklama

Schetyna na konferencji prasowe w Jeleniej Górze zaznaczył, że jakkolwiek nie brzmiałby kontekst tej sprawy to publikacja orzeczenia TK ws. aborcji rozpocznie następny etap wojny domowej. Dziś racją stanu jest niepublikowanie tego orzeczenia. To jest odpowiedzialność polskiego rządu spoczywająca na barkach premiera Mateusza Morawieckiego, aby to orzeczenie nie zostało opublikowane i by nie została uruchomiona procedura legislacyjna - mówił polityk. Dodał, że nie wyobraża sobie, aby emocje, które są obecnie na polskich ulicach przeniosły się do parlamentu. Nie wyobrażam sobie, by dziś nie mówić o walce z pandemią, nie mówić o tym jak ograniczyć liczbę zakażeń - podkreślił.

Schetyna wyraził przekonanie, że orzeczenie TK jest konsekwencją polityki Jarosław Kaczyńskiego. Aby przykryć skutki pandemii, by przykryć sposób nieprzygotowania naszego kraju do drugiego etapu pandemii, gasi on pożar benzyną. Bo jak inaczej nazwać decyzję odnośnie zaostrzenia ustawy aborcyjnej, uderzenia w polskie kobiety, w ich godność i bezpieczeństwo życia - oświadczył poseł PO.