Dziennik Gazeta Prawana logo

Weto nadzwyczajne. Jak daleko UE może pójść na rękę Warszawie i Budapesztowi?

20 listopada 2020, 08:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Premierzy Mateusz Morawiecki i Viktor Orban
<p>Premierzy Mateusz Morawiecki i Viktor Orban</p>/Newspix
Problem z polskim sprzeciwem nie wynika z faktu jego użycia, lecz z momentu, w którym do tego dochodzi.

W używaniu „prawa do sprzeciwu”, jak nazywa unijne weto premier Mateusz Morawiecki, nie ma nic nadzwyczajnego. Kraje robią to cały czas, także w negocjacjach budżetowych. Problem z polskim wetem nie wynika z faktu jego użycia, lecz z momentu, w którym do tego dochodzi – na negocjacyjnym finiszu, w którym Unia Europejska ma mocno skrępowane ruchy i z trudnością może wykonać krok w stronę Polski.

W ocenie Lucasa Guttenberga z think thanku Centrum Jacques’a Delorsa sprzeciw wobec pakietu budżetowego de facto oznacza dzisiaj polityczną izolację. mówi.

Ekspert przypomina, że Polska i Węgry zgodziły się na mechanizm praworządnościowy na szczycie w lipcu tego roku, chociaż dziś oba rządy przyznają się do tego niechętnie. Jego zdaniem ustępstwa wobec naszego kraju w dotychczasowych negocjacjach były znaczące. Po pierwsze, pieniądze zaproponowane nam w ramach funduszu odbudowy są większe, niż mogłoby to wynikać z prognoz gospodarczych dla Polski publikowanych wiosną i latem. Po drugie, niemiecka prezydencja poszła na rękę Warszawie, osłabiając po lipcowym szczycie rozporządzenie wiążące fundusze z praworządnością. Berlin musiał potem ustąpić Parlamentowi Europejskiemu, ale i tak ostateczna wersja mechanizmu jest znacznie łagodniejsza od tego, co proponowano pierwotnie dwa lata temu.

O tym, jakie nastroje panują w europejskich stolicach po poniedziałkowym wecie Węgier i Polski, można się było przekonać podczas publicznego wysłuchania ministrów europejskich dzień później. Za Budapesztem i Warszawą nie wstawił się nikt. Wielu dyplomatów nie ukrywało zniecierpliwienia i rozczarowania postawą obu stolic. mówiła Ana Paula Zacarias, dyplomatka z Portugalii. Jej głos jest tym istotniejszy, że na początku przyszłego roku to Lizbona przejmie od Berlina przewodnictwo w Radzie UE i będzie odpowiedzialna za ewentualne dalsze negocjacje. Niektórzy politycy obozu rządzącego w Polsce sądzili, że Portugalia będzie gotowa do większych ustępstw w sprawie mechanizmu praworządności, bo znajduje się w gronie państw najpilniej potrzebujących zastrzyku gotówki.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY W INTERNETOWYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj