Dziennik Gazeta Prawana logo

Wassermann o sprawie Amber Gold: Poznamy prawdę, jest sporo osób, które być może zechcą mówić

15 stycznia 2021, 06:13
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Małgorzata Wassermann
<p>Małgorzata Wassermann</p>/PAP Archiwalny
Oczywiście, że poznamy prawdę, jest sporo osób, które być może zechcą mówić - mówiła posłanka Małgorzata Wassermann (PiS), b. przewodnicząca sejmowej komisji śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych wobec podmiotów wchodzących w skład Grupy Amber Gold.

W środę w TVP zaprezentowano film dziennikarza Sylwestra Latkowskiego "Taśmy Amber Gold. Układ Trójmiejski nie umiera nigdy".

W czwartek wieczorem Wassermann była pytana w TVP Info m.in. o ewentualny status świadka koronnego dla twórcy i byłego szefa Amber Gold Marcina P., o rolę, jaką odegrał w sprawie Michał Tusk - syn ówczesnego premiera Donalda Tuska, a także o szanse na odzyskanie złota i ustalenie "prawdy", w tym o zaangażowanych w to osobach i rzeczywistych kwotach w piramidzie finansowej.

Pytana, czy kiedykolwiek poznamy "osobę lub osoby, które stały za Marcinem P. adwokat i polityk przyznał, że jest tu optymistką - odpowiedziała twierdząco. "Oczywiście, że poznamy prawdę. Historia zna takie postępowania, gdzie po wielu latach dowiadujemy się prawdy, choćby nie wiem jak była zaskakująca" - stwierdziła.

Adwokat i polityk podała za przykład sprawę "tajemniczego" zabójstwa w 1992 roku premiera Piotra Jaroszewicza i jego małżonki Alicji Solskiej-Jaroszewicz. Przypomniała, że po wielu latach, prokuratorom w Krakowie "udało się natrafić na ślad" i sporządzić akt oskarżenia.

Świadek koronny

Odnosząc się do sprawy Amber Gold, wyraziła przekonanie, że "jest jeszcze spora grupa osób, która wie, co tam się wydarzyło, i która być może w najbliższym czasie zechce mówić". Według niej, stanie się tak m.in. dlatego, że "będą miały inne postępowanie i będą chciały skorzystać z tego, z czego mógł skorzystać Marcin P. czyli zostania świadkiem koronnym małym, czy też tzw. dużym ustawowym".

Po uwadze, że Marcin P. w 2012 r. "sam proponował i był chętny, aby być świadkiem koronnym", a więc mógł już osiem lat temu "wyjawić te wszystkie sekrety i nazwiska, których dzisiaj nie znamy", posłanka została zapytana, dlaczego wymiar sprawiedliwości i organy ścigania wówczas na to nie pozwoliły.

Według niej, Marcin P. "wyraził na jednym z przesłuchań wolę, aby stać się tzw. małym świadkiem koronnym, który może skorzystać z dobrodziejstwa dużo łagodniejszej kary, a nawet odstąpienia od wymierzenia mu kary.

"W zamian za to złagodzenie kary, on opowie o dwóch przestępstwach"

Wassermann zwróciła uwagę, że w pierwszych sześciu miesiącach tymczasowo aresztowany "chce iść na współpracę, w zamian za to, żeby opuścić areszt". Jej zdaniem, w taki sposób zachował się Marcin P.

 - powiedział.

W jej ocenie, Marcin P. "dość szczegółowo opisał te oba przestępstwa, natomiast prokuratura ani jednej, ani drugiej sprawy nie zechciała poprowadzić".  - oceniła.

Była przewodnicząca sejmowej komisji śledczej dodała, że "Marcin P. później takiej próby nie podejmował".  - zaznaczyła.

Polityk była też pytana, czy syn premiera Tuska Michał Tusk mógł mieć świadomość, że "gwarantował bezkarność i spokojne finansowanie, działanie spółki Amber Gold i linii OLT Express", czy też "być może został bardzo sprytnie przez grupę biznesowo-przestępczą wprowadzony do tej spółki Amber Gold, aby była nie do ruszenia".

- odparła Wassermann. Odniosła się jednak do "szeregu dowodów, które zostały przeprowadzone, które są jakby tutaj bezsporne".

- powiedziała.

"Marcin P. prowadził kreatywną księgowość"

Pytana, czy są jakieś tropy, gdzie może znajdować się złoto z Amber Gold, które jednak w jakiejś części zostało zakupione, posłanka przyznał, że sztaby złota działają na wyobraźnię, ale - jak podkreśliła - "poza złotem, którego było za kwotę około 10 milionów (złotych) - parę procent w stosunku do lokat, rozmawiamy o ogromnej, żywej gotówce".

 - powiedział.

Według niej, "nie ma bardzo dużo pieniędzy, nie ma gotówki". Zwróciła uwagę, że nie wiadomo też, ile pieniędzy zostało "wypranych".

 - powiedziała posłanka.

Według niej, Marcin P. "może posiadać bardzo dużo pieniędzy", ale też bardzo ważne dla niego być to, że "może najnormalniej w świecie bać się o swoje życie, ewentualnie swojej rodziny".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj