Apel Moskwy i próba zrzucenia odpowiedzialności
Oficjalny komunikat ze strony rosyjskiej ambasady pojawił się w mediach społecznościowych po zakończeniu rozmów w polskim resorcie. Wynika z niego, że Gieorgij Michno wezwał polskie władze do podjęcia natychmiastowych działań logistycznych i ewakuowania personelu dyplomatycznego z Kijowa. Przedstawiciel Kremla argumentował to planowanymi uderzeniami na stolicę Ukrainy, określając swoje słowa jako ostrzeżenie, które Warszawa powinna "potraktować najpoważniej".
Według propagandowej agencji TASS, rosyjski dyplomata odrzucił krytykę dotyczącą bombardowań obiektów cywilnych przez wojska agresora. Według oficjalnej wersji Moskwy, nadchodzące ataki mają być odwetem za wcześniejszy incydent w Starobielsku (okupowany obwód ługański). Strona rosyjska twierdzi, że ukraińskie drony uderzyły tam w placówkę edukacyjną oraz dom studencki, doprowadzając do śmierci kilkudziesięciu młodych ludzi.
Kijów kategorycznie odrzuca te oskarżenia, argumentując, że celem operacji były legalne obiekty militarne, w tym baza stacjonowania rosyjskich żołnierzy.
Stanowcze "nie" polskiej dyplomacji
Polski resort spraw zagranicznych przyjął wobec rosyjskich komunikatów bezkompromisową postawę, odrzucając jakąkolwiek formę zastraszania. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór wprost wskazał na rażącą sprzeczność w oficjalnej retoryce Kremla.
Podczas spotkania polscy dyplomaci przekazali Michno kategoryczne żądanie natychmiastowego zakończenia nielegalnych działań wojennych i powrotu do przestrzegania norm prawa międzynarodowego. Co istotne, Warszawa nie jest odosobniona w swoich działaniach - podobne kroki dyplomatyczne i wezwania rosyjskich wysłanników miały miejsce również w innych stolicach europejskich.