Wassermann w wywiadzie dla Interii mówiła m.in. o Trybunale Konstytucyjnym. Jak wskazała, jej spojrzenie na Trybunał Konstytucyjny zmieniło się po roku 2010 roku.

Reklama

Pawłowicz "ponadwybitnym prawnikiem"?

- Dla mnie Trybunał zawsze był czymś świętym, najwyższym, to tam mieli zasiadać najlepsi fachowcy podejmujący absolutnie bezstronne decyzje. Gdy zaczęłam się tym po Smoleńsku głębiej interesować, to pierwszy szok przeżyłam w przypadku wyroku TK w sprawie OFE. Rozstrzygnięcie jak ulał pasowało pod ówczesną sytuację polityczną. Od tego momentu zaczęłam wnikliwie analizować życiorysy osób, które zasiadają w TK. Wiele z nich miało karierę polityczną za sobą i zaskoczenie minęło - powiedziała Wassermann.

Zapytana o obecność w TK Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza, wskazała, że Pawłowicz jest "jednym z najlepszych prawników pod względem merytorycznym". - Jej znajomość prawa konstytucyjnego jest wybitna. Oceniamy ją przez pryzmat barwnej postaci - sałatki w Sejmie czy kontrowersyjnych wypowiedzi. Pamiętam jednak, gdy konsultowałam z nią pewne prawnicze rozstrzygnięcie - była i jest ponadwybitnym autorytetem prawniczym, jeśli chodzi o jej dziedzinę. Stanisław Piotrowicz może nie ma takich osiągnięć, ale jest po prostu bardzo dobrym prokuratorem z dużym doświadczeniem - odparła.

Zapytana o to, czy czuje się rozczarowana, "że idealistyczna wizja tego zawodu upada" również za sprawą jej formacji politycznej, zaznaczyła, że nie ma takiego odczucia. - Niektóre wizje rozjechały mi się dużo wcześniej - zaznaczyła.

"Trybunał Julii Przyłębskiej" nieakceptowalny?

- Nie jest tak, że to akceptuję. Patrzę na rozstrzygnięcia. I w tym momencie nie ma ani jednego rozstrzygnięcia, co do którego miałabym wątpliwości pod względem zgodności z prawem. Absolutnie jednak nie akceptuję sytuacji, kiedy o TK mówi się, że to "Trybunał Julii Przyłębskiej". Nikt nie mówił, że wcześniej był to "Trybunał Andrzeja Rzeplińskiego", który akceptował 17 sędziów niesłusznie wybranych. Żeby jednak była jasność - jestem przerażona stanem wymiaru sprawiedliwości - zaznaczyła.

- Mam poczucie, że dziś zaczynają zapadać rozstrzygnięcia w zależności od tego, która strona barykady staje przed sądem. I to działa w obie strony, a wbrew pozorom, częściej na niekorzyść Prawa i Sprawiedliwości. Podam przykład. Jakiś czas temu doszło do napadu na dom jednego z dziennikarzy kojarzonych z prawą stroną. Czterech napastników z nożem, pod wpływem narkotyków, zaatakowało dziennikarza i jego rodzinę. Sprawcy zostali ujęci. Gdy weszli na salę, a pani sędzia zobaczyła tego dziennikarza, to nie zastosowała wobec sprawców aresztu. To rzeczy niebywałe. W takiej sprawie areszt byłby dla mnie oczywisty. A przy okazji - to, co wyprawiał mecenas Roman Giertych przy swoim zatrzymaniu, też nie mieści się w głowie - powiedziała.