W wywiadzie dla Interii prezydent odniósł się do klinczu w Trybunale Konstytucyjnym. - Jestem bardzo poważnie zmartwiony tą sytuacją. Uważam, że to kwestia odpowiedzialności sędziów, by Trybunał działał. Ale tutaj wszystko zależy od sędziów - powiedział Andrzej Duda.

Reklama

"Proszę mnie zwolnić z odpowiedzi na to pytanie…"

Prezydent był również pytany o polityczną odpowiedzialność za bałagan w TK. - Nie mamy wątpliwości, że każda z osób powołanych do TK przeszła w odpowiednim trybie przez polski Sejm i miała odpowiednie kwalifikacje. A jeśli pyta pan o charakterologiczny aspekt kandydatów na sędziów... Proszę mnie zwolnić z odpowiedzi na to pytanie. To zawsze była polityczna odpowiedzialność większości w parlamencie. I w tym znaczeniu ma pan rację: tak jest teraz z tym klinczem, jak i wcześniej, gdy jeszcze przed 2015 r. Trybunał "przyklepywał" likwidację OFE albo podwyższanie wieku emerytalnego dla kobiet. Ale dziś, powtórzę, wszystko zależy od sędziów i mogę tylko powtórzyć apel o odkłócenie, o wzięcie się do pracy - odpowiedział.

Prezydent tłumaczył też motywy złożenia projektu noweli ustawy o komisji mającej badać rosyjskie wpływy już kilka dni po decyzji o jej podpisaniu i skierowaniu do TK.

"Nie mogłem czekać"

Andrzej Duda zwrócił uwagę, że "w międzyczasie mieliśmy kolejne ruchy Trybunału Konstytucyjnego, który zrzucił kolejne sprawy z wokandy". - Nie mogłem czekać - podkreślił.

Chodzi o to, że ten Trybunał raz pracował, a raz nie pracował. A z nastrojów społecznych wynikało, że sprawa była pilna. Doszedłem do wniosku, że jeśli Trybunał Konstytucyjny de facto nie pracuje, to trzeba reagować. Trybunał zrzucał kolejne sprawy, a ja wysłuchiwałem kolejnych wątpliwości konstytucyjnych i uznałem, że trzeba tu podjąć nowy krok - powiedział.