Jak podał portal TVP Info, w najnowszym odcinku serialu dokumentalnego "Reset" ujawniono nieznane dotąd dokumenty, pokazujące przebieg zakulisowych rozmów między polskimi i rosyjskimi służbami, a także zgodę, jaką miał wydać ówczesny premier, szef PO Donald Tusk na współpracę między SKW a FSB; po raz pierwszy opublikowano m.in. treść umowy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z Federalną Służbą Bezpieczeństwa, z której wynika, że zbliżenie obu krajów było działaniem przeciwko sojusznikom Polski i NATO.

Reklama

Lider PO został zapytany o tę kwestię przez TVP Info na konferencji prasowej w Zgierzu w woj. łódzkim. - Jeśli chodzi o ten dokument i ten mój podpis, ja mogę państwu pokazać równie imponujący podpis prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Gdybyście mieli chociaż odrobinę przyzwoitości, to byście pokazali identyczny dokument z 2008 roku podpisany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, przez niego ratyfikowany, dotyczący dokładnie tego samego - powiedział przewodniczący Platformy.

"Pamiętacie może jeszcze państwo Nangar Khel?"

A co do meritum tej sprawy. Pamiętacie może jeszcze państwo Nangar Khel, kiedy PiS i minister Antoni Macierewicz wystawili polskich żołnierzy na niebezpieczeństwo. Oskarżyli ich. Doprowadzili do skazania. Bohaterów, polskich żołnierzy walczących w Afganistanie - mówił Tusk. - Ten dokument, o którym mówi telewizja rządowa, to był dokument, który miał wziąć w ochronę i pomóc w bezpiecznej ewakuacji, przetransportowaniu polskich żołnierzy z Afganistanu - podkreślił.

Tusk podkreślił, że był w tej sprawie przesłuchiwany, wzywany przez prokuraturę jako szef Rady Europejskiej. - To było w 2017 roku. Sześć lat. Myślicie państwo, że jakiekolwiek negatywne dla mnie wnioski PiS-owska prokuratura wyciągnęła? Nie. Nawet "ziobrowa" prokuratura nie była w stanie wyciągnąć żadnego negatywnego wniosku z tego przesłuchania - podkreślił Tusk.

łużby polskie, które podpisały tę umowę zrobiły dokładnie to samo, co 201 służb z różnych państw, w tym praktycznie wszystkich państw NATO-wskich. Pierwszą służbą, która podpisała taki dokument z ówczesnymi służbami rosyjskimi było amerykańskie FBI. Robili to dlatego, bo wszyscy potrzebowali współpracy z Rosją, jeśli chodzi o bezpieczeństwo swoich żołnierzy w Afganistanie i szlaki transportu, szczególnie w kontekście ewakuacji - zauważył szef PO.

Reklama

Tak, zajmowaliśmy się, w przeciwieństwie do PiS-u, Kaczyńskiego i Macierewicza, bezpieczeństwem polskich żołnierzy - podkreślił lider PO. Ocenił też, że rządzący - PiS, Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz - "przy pomocy mediów rządowych, wystawiają polskie służby na niebezpieczeństwo, a polskie państwo na kompromitację".

"Po stronie Moskwy Putin, po stronie Warszawy - Tusk"

W wyemitowanym przez Telewizję Polską najnowszym odcinku serialu dokumentalnego "Reset" ujawniono nieznane dotąd dokumenty pokazujące przebieg zakulisowych rozmów między polskimi i rosyjskimi służbami. Portal TVP info opisując najnowszy odcinek serialu, stawiał pytania, m.in. o to, "dlaczego Donald Tusk zgodził się na współpracę Służby Kontrwywiadu Wojskowego i rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa?". Porozumienie po stronie Moskwy podpisał wywodzący się z FSB Władimir Putin, po stronie Warszawy - właśnie Tusk".

Na portalu zaznaczono, że w grudniu 2011 roku w Moskwie podpisana została umowa między Polską a Federacją Rosyjską. Na jej mocy obywatele Rosji mogli wjeżdżać do Polski bez konieczności posiadania wiz (obowiązywał w części województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego).

Portal zwrócił uwagę, że bezwizowy ruch pomiędzy Polską, a jej obwodem królewieckim, utrzymywany był do ostatnich dni rządów Platformy Obywatelskiej, a zamknięty po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość.

Portal przypomniał też, że 19 kwietnia 2017 roku w Prokuraturze Wojskowej w Warszawie został przesłuchany Donald Tusk. "Pytany w drodze na przesłuchanie o podpisaną w 2012 roku umowę o współpracy między służbami wywiadowczymi Polski i Rosji Tusk unikał jasnego stanowiska. 'Co do politycznej oceny pracy polskich służb w tamtym czasie nie mam żadnych zastrzeżeń' - zapewniał" - zaznaczył portal. (PAP)

Daria Kania, Agnieszka Grzelak-Michałowska