Wyborom parlamentarnym w Polsce przyglądają się wszystkie kraje Unii Europejskiej. Jakie komentarze pojawiają się we Włoszech? Sporządziliśmy przegląd włoskiej prasy. Co o wstępnych wynikach wyborów piszą największe włoskie dzienniki: Corriere della Sera, La Repubblica i La Stampa?

Reklama

"Podczas gdy liczenie głosów wciąż trwa, kierunek, w którym podąży kraj, jest wciąż niepewny: wszyscy wygrali, wszyscy przegrali - pisze "La Stampa". "Wydaje się jednak, że osiem lat, w których PiS wielokrotnie ścierał się z Unią Europejską, która wstrzymywała miliardowe fundusze, dobiega końca" – czytamy w "La Repubblica".

"Dziś rozpoczną się negocjacje, kupowanie i sprzedawanie nowych posłów, sztuka, w której Kaczyński uważany jest za mistrza" - odnotowuje z kolei Corriere della Sera. I odnosi się do wyniku Konfederacji: "Słabszy niż oczekiwano wynik osiągnęła ultranacjonalistyczna, antyeuropejska i rusofilska Konfederacja".

Włoskie media o wynikach wyborów 2023: "W tej sztuce Kaczyński uważany jest za mistrza"

Reklama

Corriere della Sera odnotowuje, że choć obecna partia rządząca wygrywa wybory to "proeuropejski front może mieć większość i rządzić”. Dziennikarze dziennika zauważają że według sondaży exit poll "jedyną możliwą większością w polskim parlamencie jest większość opozycji". I wskazują na istotny w tych wyborach "głos kobiet".

W artykule możemy przeczytać: ”Gdy zapada zmierzch światła w budynku przy ul. Nowogrodzkiej są zgaszone. Być może Jarosław Kaczyński, jedyny i niekwestionowany władca rządzącej od ośmiu lat partii, zwolennik coraz bardziej antyeuropejskiej linii, domyślał się, że tym razem nie będzie tak jak w 2015 i 2019 roku, gdy wznoszono toasty na ulicach, a tłumy na placach skandowały jego imię” – czytamy.

Dziennik podkreśla, że choć PiS pozostaje wiodącą partią, "ma wokół siebie pustynię”. Zauważa również, że słabiej niż oczekiwano wypadła "ultranacjonalistyczna, antyeuropejska i rusofilska Konfederacja, która jako partia, a nie koalicja, wejdzie do parlamentu z 6 proc. poparciem”.

"Front proeuropejski radzi sobie lepiej niż przewidywano. Tusk i jego Platforma osiągają prawie 32 proc., a jego lewicowi sojusznicy przekraczają próg 8 proc. Prawdziwą niespodzianką są centryści Trzeciej Drogi, którzy dwa miesiące temu odmówili wejścia w koalicję z Tuskiem, ale zapowiedzieli, że są gotowi na powyborczy sojusz” – czytamy.

W artykule pojawiły się także odniesienia do mediów publicznych. "Gdy nawet telewizja narodowa stanowiąca rządowy megafon, która jeszcze wczoraj dawała PiS-owi niebotyczne 48 proc., zaczyna publikować dane zgodne z innymi sondażami exit poll - zmiana nabiera realnych kształtów” – piszą dziennikarze dziennika.

Wskazują również na głos kobiet jako istotny element zmiany. "Zaostrzenie prawa aborcyjnego mogło rzeczywiście okazać się gwoździem do trumny dla partii Kaczyńskiego” - piszą.

I zastanawiają się jak będzie wyglądała przyszłość polityczna Polski w najbliższych latach: "Dziś rozpoczną się negocjacje, kupowanie i sprzedawanie nowych posłów, sztuka, w której Kaczyński uważany jest za mistrza. (…) Ale niezależnie od tego, jak to się potoczy, od wczoraj Polska nie ma już eurosceptycznego władcy. Zamek Wyszehradzki i ideologiczny sojusz z Węgrami Orbana wydają się bardziej odległe".

Włoskie media pytają, co po wyborach zrobi prezydent Duda

Także La Repubblica w nagłówkach i tytułach informuje, że według wyników exit polls "proeuropejska opozycja uzyskała większość bezwzględną". "Jeśli wyniki się potwierdzą, Polska może przewrócić się do góry nogami. Rządząca partia PiS jest pierwsza (36 proc.), ale nie ma wystarczającej liczby mandatów, by utworzyć większość" – czytamy.

Dziennikarze zauważają, że opozycja Donalda Tuska "triumfuje wbrew oczekiwaniom, pokonując nawet najbardziej optymistyczne sondaże”, a "opozycja może zdobyć 248 mandaty i mieć od teraz bardzo dużą większość do rządzenia Polską”.

Redaktorzy odnieśli się także do wystąpień liderów po ogłoszeniu wyników exit polls. "Były premier Donald Tusk powiedział, że wygrała Polska i demokracja. Jego rywal, Jarosław Kaczyński wciąż się nie poddaje. Nieskazitelny ojciec PiS obiecał, że jego partia zrobi wszystko, co w jej mocy, by wrócić do władzy. Najbliższe dni będą dniami walki i napięcia" - czytamy.

W artykule pojawił się także wątek prezydenta. "Piłka jest po stronie prezydenta Andrzeja Dudy. Wielu polityków opozycji obawia się, że przedstawiciel PiS może faworyzować swoją partię np. dając jej dużo czasu na łowienie posłów z innych partii - w tym Trzeciej Drogi. Niektórzy jednak, w kuluarach, mówią o tym, że kadencja Dudy wygaśnie za rok i że szuka on pracy na arenie międzynarodowej" – piszą dziennikarze powołując się na wypowiedź jednego z posłów Platformy Obywatelskiej.

"Oczekiwana zmiana warty". La Stampa o wyborach w Polsce

La Stampa również zwraca uwagę na wymiar europejski wyborów parlamentarnych w Polsce. "Dopóki liczenie głosów trwa, kierunek, w którym podąży kraj, jest wciąż niepewny: wszyscy wygrali, wszyscy przegrali” – zauważają dziennikarze.

Redaktorzy są dużo bardziej ostrożni w komentowaniu wyników. "Oczekiwana zmiana warty, na którą liczyła opozycja i Bruksela, nie może być jeszcze świętowana. Pojawienie się bardziej proeuropejskiego rządu niż obecny, który mógłby zmienić porządek polityczny również w Europie Środkowo-Wschodniej, jest na horyzoncie, ale cel jeszcze nie został osiągnięty”.

"Wydaje się jednak, że osiem lat, w których PiS wielokrotnie ścierał się z Unią Europejską, która wstrzymywała miliardowe fundusze dobiega końca. Europa obwinia obecny rząd w Warszawie nie tylko za reformy, które upolityczniły sądownictwo i przekształciły państwowe media w narzędzie propagandy. Kaczyński i Morawiecki są również na celowniku za dalsze zaostrzanie i tak już surowego prawa antyaborcyjnego i oskarżani o podsycanie homofobii"- wyliczają dziennikarze.

I dodają: "Tusk obiecał "przywrócić Polskę do Europy" i odwrócić to, co określił jako nieliberalny kurs kraju, obiecując "Polskę otwartą na dialog ze zjednoczoną Europą i światem, tolerancyjną, wierną prawom kobiet i mężczyzn, wrażliwą na kwestie klimatyczne i szanującą praworządność".