Andrzej Duda podał skład nowego rządu Mateusza Morawieckiego. Od tego momentu premier będzie miał dwa tygodnie, by uzyskać wotum zaufania. W nowym rządzie znaleźli się m.in.: Andrzej Kosztowniak (Ministerstwo Finansów), Mariusz Błaszczak (MON), Dominika Chorosińska (MKiDN), Marcin Warchoł (Ministerstwo Sprawiedliwości) oraz Szymon Szynkowski vel Sęk (MSZ).

Reklama

- Nie jest to skład gabinetu, który miałby się utrzymać dłużej. Nie widać tu wiary w zebranie poparcia 231 głosów, co jest o tyle naturalne, że byłaby to wiara całkowicie niezgodna z faktami. Większej szansy na to po prostu nie ma - powiedział w rozmowie z Dziennik.pl dr Maciej Onasz, politolog zKatedry Systemów Politycznych Uniwersytetu Łódzkiego.

- Dużo osób jest z takiego "pionowego” awansu. Wielu zaprzysiężonych ministrów to osoby, które pełniły dotychczas jakieś wysokie funkcje w ministerstwach czy innych komórkach administracyjnych - zaznaczył.

Politolog: To rząd z nazwiskami, które niewiele mówią

Ekspert podkreślił, że poza minister Marleną Maląg, Mariuszem Błaszczakiem oraz Szymonem Szynkowskim vel Sękiem znanych nazwisk w zaprzysiężonym rządzie brakuje. - Wygląda to trochę tak, jakby te osoby z różnych powodów nie mogły odmówić i z jakiegoś powodu znalazły się w tym składzie. Być może, podobnie jak w przypadku nowego ministra sprawiedliwości, gdzie Ziobro chciał uniknąć wystawienia się na porażkę, więc powierzył tę odpowiedzialność jednemu ze swoich współpracowników, dla którego dzisiejsza nominacja jest awansem - wskazał.

Politolog UŁ dodał, że dla wielu Polaków skład nowego rządu Mateusza Morawieckiego może być całkowicie nieznany. - Patrząc na nazwiska nowych ministrów, myślę, że nawet osoby aktywnie śledzące wydarzenia w polskiej polityce, musiały się znacznie wysilać, aby przypomnieć sobie, kim są ci ludzie lub musiały przeszukać zasoby internetu, aby dowiedzieć się, kto dokładnie został powołany. Nie jest to silny gabinet. To tylko potwierdza, że nawet w PiS-ie, w bezpośrednim otoczeniu Mateusza Morawieckiego nie ma nadziei, że uda się znaleźć większość - podkreślił dr Onasz.

Nasz rozmówca zwrócił również uwagę na to, że w nowym rządzie Mateusza Morawieckiego jest liczna reprezentacja kobiet. Zdaniem dr Macieja Onasza stanowi to "pewnego rodzaju symbol". - Gdy rządy PiS miały rzeczywistą władzę, nie było w nich tak wielu kobiet na kluczowych stanowiskach i ich cała 8-letnia polityka nie była przyjazna kobietom. To może być symboliczne w kontekście przyszłej narracji, którą być może PiS będzie wykorzystać, sugerując, że mimo deklaracji poparcia dla kobiet, Koalicja Obywatelska ma jedynie cztery kobiety w rządzie, podczas gdy PiS wystawił dzisiaj kilkanaście. Jednak czy to będzie miało rzeczywiste znaczenie? Nie wydaje mi się - podsumował specjalista.

Rozmawiała: Aneta Malinowska