Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosjanie nie potrafią udowodnić zarzutów

1 września 2009, 15:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Głośna premiera książki o rzekomej współpracy Polski z Adolfem Hitlerem okazała się niewypałem. Generał rosyjskiego wywiadu Lew Sockow, zamiast udowadniać te oskarżenia, nazywał Józefa Stalina "naszym wodzem" i mówił, że ma Polakom za złe "przywiezienie Lenina do Rosji".

"Pierwsze słyszę, by " - oświadczył zdumiony generał Lew Sockow, zapytany o to przez dziennikarzy. Co ciekawe, taka informacja widnieje na stronie internetowej Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji. Podobnie jak twierdzenie, że .

Jednak emerytowany generał Sockow, który prezentował książkę rosyjskiego wywiadu o rzekomej współpracy Polski z Adolfem Hitlerem, .

"Przestudiujemy sprawę i " - dyplomatycznie odparł rzecznik SWR Siergiej Iwanow.

Prezentacja dokumentów rosyjskiego wywiadu z lat 1935-45, zebranych w książce "Sekrety polskiej polityki", wypadła bardzo blado. Okazało się na przykład, że , a jedynie ich tłumaczenia. Jak wyjaśniał generał Sockow, to dlatego, że Józef Stalin nie znał jezyków obcych. Tłumaczył też, że oryginały niszczono, by nie dekonspirować źródła informacji. Co ciekawe, .

Zdaniem przedstawiciela SWR, przedwojenna Polska dążyła do rozpadu ZSRR. W jaki sposób? "Wśród tajnych materiałów są dokumenty polskiego Sztabu Generalnego, które świadczą o tym, że w jego ramach utworzono specjalny wydział do pracy z mniejszościami narodowymi na terytorium ZSRR" - przekonywał. Tłumaczył, że . "W tym celu polski wywiad utworzył organizację pod nazwą <Prometeusz> z siedzibą w Paryżu, kierowaną przez Warszawę" - dodał generał Sockow.

O współpracy Polski z nazistowskimi Niemcami - zdaniem emerytowanego oficera wywiadu - świadczy na przykład raport wywiadu radzieckiego z rozmów, jakie w 1935 roku prowadził w Warszawie marszałek Hermann Goering, zaufany współpracownik Adolfa Hitlera. Z tych materiałów generał Sockow wyciągnął wniosek, że .

Co więcej - jak przekonywał generał - według innego dokumentu 26 grudnia 1934 roku szef MSZ i rozmawiał z nimi o . Nie poszedł jednak dalej w tych rozważaniach i nie zastanowił się, jak Polska mogła namówić do współpracy dwa niezbyt przepadające wówczas za sobą kraje - Francję i Niemcy.

Mówiąc za to o pretensjach, jakie Rosjanie mogą mieć do Polaków, generał Sockow wymienił między innymi i .

Polscy historycy nie pozostawiają suchej nitki na twierdzeniach i dowodach zaprezentowanych przez Lwa Sockowa. "Pan generał przedstawiał dokumenty, ale nie odnosił się do tego, co jest w środku. To nie jest nauka. " - skomentował Piotr Gontarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej, który był na konferencji w Moskwie. "To, co zaprezentował pan generał, jest najlepszym dowodem, że nie ma on najmniejszego przygotowania, by zajmować się historią" - nie ma wątpliwości Gontarczyk.

"Popełnił katastrofalne błędy, . Nie ma żadnej kompetencji, by zajmować się Polską. On polityki polskiej nie rozumie" - dodał historyk z IPN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj