Dziennik Gazeta Prawana logo

Afera Eskimosa. Tak politycy PiS zakpili z prokuratury

27 września 2024, 09:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tadeusz Romańczuk
Tadeusz Romańczuk/PAP Archiwalny
Trwa śledztwo w sprawie gigantycznych strat w Krajowym Ośrodku Wspierania Rolnictwa w czasach PiS - podała w piątek Wirtualna Polska. Według portalu, były wiceminister rolnictwa Tadeusz Romańczuk, który ma zarzuty w tej sprawie, pojawił się w KOWR, by wydobyć dokumenty związane ze śledztwem. WP pisze o kpinach z prokuratury.

Jak podała Wirtualna Polska, Romańczuk pojawił się w KOWR ze swoim byłym zwierzchnikiem, a obecnie posłem - Janem Krzysztofem Ardanowskim.

Straty rzędu 170 mln zł

Portal wskazał, że straty związane z nieprawidłowościami w Krajowym Ośrodku Wspierania Rolnictwa to 170 milionów zł. "Chodzi o pieniądze, które trafiły do firmy Eskimos oraz spółdzielni Bielmlek. Śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Warszawie" - napisała Wirtualna Polska.

Portal wyjaśnił, że sprawa dotyczy zlecenia firmie Eskimos bez żadnego przetargu skupu jabłek za 100 milionów złotych, co doprowadziło KOWR do strat i oskarżeń o niegospodarność. W przypadku Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek, której długi w pewnym momencie przekroczyły wartość jej majątku, KOWR miał udzielić gwarancji kredytowych na 30 milionów złotych, żeby ratować upadający podmiot. "Skończyło się bankructwem i utopieniem pieniędzy" - wskazał portal.

Pomysł na skup jabłek

"W momencie gdy podpisywano te dokumenty, wiceministrem rolnictwa kontrolującym KOWR był Tadeusz Romańczuk, związany od lat z Bielmlekiem. Gdy został senatorem PiS, funkcję prezesa spółdzielni przejęła od niego córka. A pomysł na skup jabłek, który skończył się aferą Eskimosa, wymyślił zwierzchnik Romańczuka, czyli minister Jan Krzysztof Ardanowski" - napisano.

Kpiny z prokuratury

Według Wirtualnej Polski, "11 września na ul. Karolkowej zjawił się poseł i były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w towarzystwie Tadeusza Romańczuka. Czyli ówczesny przełożony przyprowadził podwładnego, człowieka z zarzutami, do instytucji, której dotyczy obejmujące go śledztwo. I co jeszcze bardziej bulwersujące, Ardanowski na podstawie przepisów o wykonywaniu mandatu posła i senatora zawnioskował o wydanie kopii dokumentacji dotyczącej m.in. afery Eskimosa" - podał portal.

"Z politykiem, który przyprowadził podejrzanego w wielkiej aferze, nie chciał się spotkać ani dyrektor generalny, ani jego zastępcy. Ostatecznie wydelegowano prawników. Jak przekazała nam Joanna Łastowska, p.o. dyrektorki Biura Dyrektora Generalnego, KOWR nie udostępnił wnioskowanej dokumentacji. Wniosek Ardanowskiego jest rozpatrywany" - podała w piątek Wirtualna Polska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj