Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmora Cimoszewicza wraca do MSZ

30 września 2009, 18:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ta informacja może wywołać dreszcz na plecach Włodzimierza Cimoszewicza. Anna Jarucka, która swymi oskarżeniami w 2005 roku doprowadziła do jego rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich, wraca do pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - ustaliły "Wiadomości" TVP. I to mimo toczącego się przeciwko niej procesu karnego.

Anna Jarucka była , gdy ten szefował resortowi dyplomacji. Gdy wywołała aferę związaną z oświadczeniami majątkowymi swojego szefa, była w ciąży. Po porodzie zdecydowała się pójść na . Teraz chce wrócić do pracy. Ma zacząć 27 października.

>>> Czytaj także: Kto stał za Jarucką?

"Jeszcze nie rozmawiałam z przełożonymi o szczegółach mojego powrotu. Chciałabym wrócić " - powiedziała w rozmowie z tvp.info Anna Jarucka. Jednak ministerstwo nie potrafi jeszcze określić, czy to się uda.

>>> Czytaj także: Jarucka przegrała z Michnikiem

Anna Jarucka stała się sławna dzięki przesłuchaniu przed . Powiedziała wtedy, że Cimoszewicz w 2002 roku miał ją upoważnić do z poprzedniego roku. Na jego prośbę miała wtedy usunąć z jego pierwotnego oświadczenia informacje o posiadanych przezeń .

Wybuchł , który skończył się ze startu w wyborach prezydenckich. Były szef MSZ zadeklarował wtedy, że wycofuje się z polityki. "Są ważniejsze rzeczy. Trzeba jechać do lasu" - padło wtedy słynne zdanie.

>>> Czytaj także o procesie, jaki Jarucka wytoczyła MSZ

Gdy emocje opadły, wszystko się odwróciło i z oskarżeń musiała się tłumaczyć sama Jarucka. o posługiwanie się sfałszowanym upoważnieniem, które miał rzekomo wystawić jej Cimoszewicz. Poza tym asystentka byłego szefa MSZ usłyszała zarzut ukrywania dokumentów resortowych w domu.

Prokuratorzy tłumaczyli, ze motywem miała być , bo wcześniej Jarucka bezskutecznie zwracała się do szefa MSZ o wysłanie jej na placówkę dyplomatyczną we Włoszech. W 2007 r. rozpoczął się przeciwko niej proces karny w tej sprawie, który trwa do dziś. Jarucka nie przyznaje się do zarzutów i powtarza, że nie fałszowała żadnych dokumentów.

W międzyczasie Jarucka oskarżyła MSZ o mobbing i sama wytoczyła resortowi proces. Domagała się 50 tys. zł zadośćuczynienia za szykanowanie, m.in. poprzez obniżenie jej stopnia służbowego, nieudzielanie urlopu czy umieszczeniu na stronie ministerstwa negatywnych informacji o niej. Sąd nie przyznał jej jednak racji.

Dziwnym zbiegiem okoliczności Jarucka zgłosiła chęć powrotu do pracy, gdy lewica zastanawia się, jak namówić Cimoszewicza do reprezentowania jej w wyborach prezydenckich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj