Trzaskowski wygrał z Nawrockim w pierwszej turze
Trwa zacięta walka o Pałac Prezydencki. Na polu bitwy zostało już tylko dwóch kandydatów. 1 czerwca definitywnie rozstrzygnie się, kto obejmie najwyższy urząd w państwie. Czy będzie to wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski, czy popierany przez Prawo i Sprawiedliwość Karol Nawrocki.
W pierwszej turze wyborów prezydenckich Trzaskowski wygrał z minimalną przewagą nad Nawrockim. Teraz obaj kandydaci próbują przekonać do siebie osoby, które oddały głosy na innych kandydatów oraz niezdecydowanych.
Tusk rzucił się na pomoc Trzaskowskiemu
Na ostatniej prostej dużo aktywniej niż wcześniej w kampanię Trzaskowskiego zaangażował się Donald Tusk. Premier polskiego rządu, a jednocześnie lider Platformy Obywatelskiej w czwartek na antenie stacji TVN24 zachęcał do głosowania na swojego zastępcę. Przy okazji szef rady ministrów starał się zdyskredytować Nawrockiego.
Tusk m.in. wspomniał o ustawkach kiboli, w których rzekomo w przeszłości miał brać udział kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Nawrocki nigdy nie wypierał się swoich powiązań ze środowiskiem kibiców Lechii Gdańsk, a podczas rozmowy ze Sławomirem Mentzenem nie zaprzeczył, że brał udział w bójkach i ustawkach.
Tusk pomylił fakty w sprawie Nawrockiego
To stanowiło za punkt wyjścia dla Tuska do ataku na Nawrockiego w programie Kraśki. Zapytajcie o ustawkę z kibicami Odry Opole i o jego działania w tym czasie - zaapelował do mediów premier na antenie TVN24.
Jak donosi Jakub Białek z weszlo.com sytuacja, o której wspomniał premier polskiego rządu nie miała miejsca. Wygląda na to, że Donald Tusk się pomylił, bo… we względnie świeżej historii ustawek nie doszło jeszcze do starcia pomiędzy kibolami Lechii Gdańsk i Odry Opole. Niewykluczone, że premier miał na myśli Odrę Wodzisław. Istotnie – w 2009 roku pod Jędrzejowem doszło do zatrzymania pociągu z kibicami z Gdańska, którzy jechali do Wodzisławia na mecz. Zaatakowali ich kibole Widzewa Łódź i Ruchu Chorzów - napisał Białek.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.