Gośćmi prezydenta Kaczyńskiego będą m.in. szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barrosso, premier przewodniczącej w tej chwili UE Szwecji Fredrik Reinfeldt i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.
. Licytacja na konkretne daty zaczęła się w miniony weekend, gdy w powtórzonym referendum Irlandczycy poparli ten dokument.
Pierwotnie plotki mówiły o środzie. Nie potwierdziły się. We czwartek rano w TVN24 szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego . Nikt nie zdementował tej informacji aż do popołudniowej konferencji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Brat prezydenta stwierdził, że na pewno w niedzielę prezydent nie podpisze traktatu. "Będzie wówczas składał oficjalną wizytę w Watykanie" - przypomniał. I dodał: .
Także . I prosił o cierpliwość w kwestii oficjalnego wyznaczenia daty ceremonii podpisania unijnego Traktatu. "Ogłosimy taką decyzję w piątek lub sobotę" - zapowiedział.
Na informacje o rychłym złożeniu przez prezydenta Kaczyńskiego podpisu pod Traktatem Lizbońskim zareagował premier Donald Tusk. ", przy kształtowaniu władz Unii Europejskiej, z punktu widzenia Polski" - powiedział szef rządu.
Polski parlament upoważnił prezydenta do ratyfikowania Traktatu Lizbońskiego już w kwietniu ubiegłego roku. Decyzję Sejmu i Senatu poprzedziły długie negocjacje Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego zakończone kompromisem w Juracie. , że bez jego zgody i konstytucyjnej większości w Sejmie i Senacie, rząd nie wypowie protokołów dodatkowych do traktatu.
Polska wynegocjowała dwa takie protokoły. Jeden, tak zwany brytyjski, dotyczyły wyłączenia od obowiązywania w Polsce niektórych zapisów Karty Praw Podstawowych. Zdaniem naszych ówczesnych negocjatorów z rządu Jarosława Kaczyńskiego, .
Drugi protokół to tzw. Joanina. Daje ona możliwość zbudowania w Radzie Europejskiej takiej mniejszości, która umożliwi zablokowanie na pewien czas niektórych decyzji. . Po jego wejściu w życie decyzje w Radzie Europejskiej będą zapadały tzw. podwójną większością, czyli 55 proc. państw członkowskich plus jedno, reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności UE.