Cztery lata temu rozpoczęła się wojna rosyjsko-ukraińska. Cztery lata bezsensownego mordu, w którym zginęły setki tysięcy ludzi. Od czterech lat europejskie i węgierskie rodziny ponoszą gospodarcze konsekwencje tej wojny - napisał węgierski premier we wtorek na platformie X.
Orban uderza w Zełenskiego: Grozi Węgrom
W czwartą rocznicę rosyjskiej napaści na Ukrainę przekonywał, że „Węgry od samego początku opowiadały się za pokojem”. Jednak nawet dzisiaj, w rocznicę, prezydent Wołodymyr Zełenski grozi Węgrom i wywiera na nie presję, ponieważ nie damy się wciągnąć w wojnę, nie wyślemy pieniędzy na Ukrainę i nie zrezygnujemy z niedrogiej rosyjskiej energii - napisał Orban.
Kierowany przez niego rząd zarzuca władzom w Kijowie celowe wstrzymywanie dostaw rosyjskiej ropy biegnącym przez Ukrainę rurociągiem Przyjaźń, który pod koniec stycznia został uszkodzony w rosyjskim ataku.
W odpowiedzi na wstrzymanie dostaw Węgry i Słowacja uwolniły swoje strategiczne rezerwy ropy i wstrzymały dostarczanie oleju napędowego na Ukrainę. Ponadto władze Słowacji wstrzymały dostawy energii elektrycznej na Ukrainę, a Węgry zagroziły podjęciem podobnej decyzji. Rząd w Budapeszcie zapowiedział też, że będzie blokować 20. pakiet sankcji UE wobec Rosji oraz unijną pożyczkę o wartości 90 mld euro dla Ukrainy, dopóki transport ropy nie zostanie wznowiony.
Węgierski premier nawiązał do wyborów
Orban ocenił we wtorkowym wpisie, że „cała węgierska opozycja stanęła po stronie Ukrainy”. Jej celem jest chaos, niedobory paliwa i wyższe ceny przed wyborami. Stoi po stronie Zełenskiego, a nie narodu węgierskiego. Po czterech latach stawka jest jasna. W kwietniu Węgrzy muszą wybrać Fidesz - zaapelował premier.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Niezależne sondaże przedwyborcze dają od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi opozycyjnej partii TISZA.