Ursula von der Leyen zareagowała na atak natychmiast po otrzymaniu raportów. Szefowa Komisji Europejskiej ogłosiła w poniedziałek rano, że Unia wspiera swoje państwa członkowskie w obliczu każdego niebezpieczeństwa. Na platformie X napisała jasno: Europa stoi ramię w ramię z Cyprem. Choć celem była baza wojskowa Wielkiej Brytanii, Bruksela traktuje incydent jako zagrożenie dla bezpieczeństwa całej wspólnoty.

Nocny nalot na bazę Akrotiri

W nocy drony zaatakowały bazę Królewskich Sił Powietrznych (RAF) Akrotiri. Prezydent Cypru Nikos Christodulidis potwierdził, że jeden z bezzałogowców wyrządził niewielkie szkody materialne. Według doniesień w operacji brały udział dwa drony typu Shahed – jeden z nich został strącony przez systemy obronne. Baza ta odgrywa kluczową rolę w logistyce wojskowej na Bliskim Wschodzie, co uczyniło ją celem odwetu.

Reklama
Reklama

Cypr odcina się od działań wojennych

Prezydent Nikos Christodulidis wydał oświadczenie, w którym uspokaja opinię publiczną. Zapewnił, że Republika Cypryjska nie uczestniczy i nie zamierza uczestniczyć w żadnych akcjach militarnych. Prezydent podkreślił, że kraj zachowuje neutralność, choć utrzymuje stały kontakt z liderami państw europejskich. Cypr stara się uniknąć wciągnięcia w otwarty konflikt zbrojny, który ogarnia region.

Dlaczego drony uderzyły w bazę RAF?

Atak na Cypr to efekt współpracy Wielkiej Brytanii z USA. Premier Keir Starmer zgodził się, aby Amerykanie wykorzystywali brytyjskie bazy do uderzeń w irańskie magazyny i wyrzutnie rakiet. Londyn nazwał te działania "defensywnymi", jednak Teheran uznał je za akt agresji. W odpowiedzi Iran rozpoczął ataki na zachodnie instalacje wojskowe w całym regionie Bliskiego Wschodu, w tym właśnie na Cyprze.