Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabytki z Auschwitz to dla Szwedów głupoty

11 lutego 2010, 14:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brama obozu Auschwitz to dla szwedzkiej policji bezwartościowy przedmiot. Według szefa policyjnej sekcji do zwalczania międzynarodowej przestępczości, ostatnia kradzież napisu "Arbeit Macht Frei" to tej samej miary przestępstwo, co "kradzież znaku ostrzegającego przed łosiami".

"Kradzież napisu z Auschwitz będzie w Szwecji traktowana jak drobne przewinienie" - obwieściła szwedzka policja, którą polski wymiar sprawiedliwości poprosił o odszukanie zleceniodawcy przestępstwa.

Jednak podejrzany o podżeganie do kradzieży Anders Hoegstroem nie może odetchnąć z ulgą. Szwedzka prokuratora poinformowała bowiem, że zatrzymała Szweda, za którym sąd wystawił Europejski Nakaz Aresztowania.

Prokurator Agnetha Hilding Qvarnstrom powiedziała, że 34-letni Anders Hoegstroem otrzyma obrońcę i zostanie przesłuchany przez szwedzkich śledczych, zanim władze podejmą decyzję ws. jego ekstradycji do Polski.

Hoegstroemowi zależy na tym, by zostać w Szwecji. Jak powiedział Bertil Olofsson, szef sekcji ds. zwalczania przestępczości międzynarodowej szwedzkiej policji przestępstwo to jest traktowane mniej więcej na tym samym poziomie "co kradzież przez zagranicznego turystę znaku drogowego ostrzegającego przed łosiami".




Autorka artykułu w gazecie "Blekinge Laens Tidning" Simone Hansen skontaktowała się z podejrzanym, który wcześniej zapowiadał, że stawi się na przesłuchanie w Polsce. W rozmowie z nią Hoegstroem wyraził jednak wątpliwość, czy może polegać na polskim systemie prawnym. "Polska policja kilkakrotnie złamała umowy, jakie zawarliśmy w trakcie śledztwa" - skarży się Hoegstroem.

Powiedział też, że jak dowiedział się z polskich źródeł, jeden z polskich prokuratorów groził mu, mówiąc w mediach, że chce go zamknąć w zemście za los krewnych, którzy byli więźniami Auschwitz.

Według dziennikarki, która rozmawiała z Hoegstroemem, podejrzany jest przestraszony. "Boi się polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale zapowiada, że będzie współpracować" - mówi PAP Simone Hansen.

Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad bramy byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau została skradziona 18 grudnia 2009 roku. Napis odnaleziono kilkadziesiąt godzin później we wsi koło Torunia. Przestępcy pocięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków.

Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyźni działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji, Andersa Hoegstroema. Został on zidentyfikowany przez krakowską prokuraturę na podstawie informacji ze Szwecji i po rozpoznaniu go przez dwóch podejrzanych. Na tej podstawie wydano postanowienie o przedstawieniu mu zarzutu podżegania do kradzieży napisu. Po uzyskaniu z sądu decyzji o zastosowaniu 14-dniowego aresztu prokuratura wydała za nim list gończy, który jest podstawą do ENA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj