Do wybuchu doszło ok. godz. 1.00 w nocy z soboty na niedzielę przed budynkiem amerykańskiej ambasady. Na miejsce zostały wysłane duże oddziały norweskich służb porządkowych.

Nikt nie ucierpiał w wyniku wybuchu

Policja jest w kontakcie z personelem ambasady. Z wydanego oświadczenia wynika, że nikt nie ucierpiał na skutek zdarzenia. Wybuch doprowadził jedynie do niewielkich zniszczeń w rejonie wejścia do obiektu. Policja poinformowała, że nie ustalono dotąd przyczyn eksplozji. Na ten moment nie ma też informacji o potencjalnych podejrzanych, którzy mogli się przyczynić do wybuchu. Budynek ambasady położony jest w dzielnicy Morgedalsvegen, zaledwie siedem kilometrów od centrum Oslo.

Reklama

Gęsty dym przy wejściu do budynku ambasady USA w Oslo

Rzecznik prasowy policji Michael Dellemyr podał norweskiej telewizji, że do wybuchu doszło przy głównym wejściu do budynku, które jest dostępne dla interesantów. "Widziałem bardzo gęsty dym na ulicy" - powiedział Reutersowi 18-letni Sebastian Toerstad, który przejeżdżał nocą ulicą koło budynku amerykańskiej ambasady w Oslo. Toerstad mówił też o "niewielkich zniszczeniach". Z kolei kobieta, która mieszka nieopodal przekazała mediom, że "cały budynek się trząsł".