Republika Czeska będzie oczywiście przestrzegać art. 5; nie będę komentował słów premiera (Słowacji Roberta) Ficy – powiedział Babisz po poniedziałkowym posiedzeniu czeskiego rządu. Babisz odniósł się w ten sposób do słów swojego słowackiego odpowiednika, który w zeszłym tygodniu stwierdził w opublikowanym w sieciach społecznościowym nagraniu, że nie chce, aby Słowacja "stała się częścią jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego z powodu jakiegoś artykułu 5". W ocenie Ficy Zachód szuka pretekstów do konfliktu zbrojnego z Rosją.
"Oczywiście pomoglibyśmy Polsce"
Babisz przyznał, że nie ma żadnych informacji, by Czechy miały zostać zaatakowane przez drony lub pociski rakietowe. Jak zaznaczył, Polska znajduje się w innej sytuacji, ponieważ wojna w Ukrainie toczy się w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Gdyby coś się wydarzyło, oczywiście pomoglibyśmy Polsce na podstawie art. 5 – podkreślił.
Wypowiedź Ficy skomentował również prezydent Czech Petr Pavel, który w latach 2015-2018 przewodniczył Komitetowi Wojskowemu NATO. Pavel określił tę wypowiedź jako "niezwykle poważną". Jak dodał, nie powinna ona stanowić przykładu do naśladowania.
Zagrożenie atakiem hybrydowym
Czeski prezydent nie uważa, by istniało ryzyko bezpośredniego ataku militarnego Rosji na którekolwiek z państw NATO. Jego zdaniem Moskwa mogłaby jednak, na przykład, przeprowadzić zakrojony na większą skalę atak hybrydowy.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
