Żydowscy generałowie niewzruszenie odpowiadają, że nie wycofają się, dopóki nie odnajdą porwanego przed tygodniem 19-letniego kaprala Gilada Shalita. Żołnierz ten został ranny w starciu z palestyńskimi bojówkarzami i uprowadzony. Jego los jest wciąż nieznany.
Wściekli dowódcy izraelscy nie przebierają w środkach. Wysadzają mosty, bombardują elektrownie, niszczą palestyńskie osiedla. Helikopter ostrzelał rakietami biuro premiera Autonomii Palestyńskiej i siedzibę palestyńskich służb specjalnych. Izraelskie wojsko wtargnęło do palestyńskiego szpitala. Szukali rannych bojowników. Palestyńczycy obrzucili żołnierzy kamieniami, żołnierze ostrzelali ich gumowymi pociskami. Pięć osób zostało rannych.
Dziś nad ranem znowu izraelskie helikoptery ostrzelały rakietami miasto Gaza. Jedna z nich trafiła w budynek, w którym zbierali się ekstremiści palestyńscy. Cztery osoby zostały ranne. Wcześniej żołnierze izraelscy zastrzelili trzech Palestyńczyków. Ponoć byli uzbrojeni, a dwóch z nich miało na sobie pasy z ładunkami wybuchowymi.
Izraelscy agenci wywiadu ustalili, że dowództwo Hamasu uciekło do Syrii. Jeśli teraz Izrael pójdzie za ciosem i zechce dać nauczkę Syryjczykom za ukrywanie terrorystów, cały Bliski Wschód stanie w ogniu.
Im dalej w Strefę Gazy wjeżdżają izraelskie czołgi, tym groźniejsze słowa padają z ust bojowników Hamasu. Przygotujcie się na zamachy na szkoły, urzędy i elektrownie! - ogłosili w palestyńskich mediach. Ma to być krwawy odwet za inwazję wojsk izraelskich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama