W Montrealu na ulice wyszło prawie półtora tysiąca ludzi. Podobne protesty zapowiedziano w Ottawie, Vancouver i Toronto.
Największe tłumy wyszły na ulice miast brytyjskich. Demonstrowano w Londynie, Birmingham, Sheffield i Newcastle. Protesty zorganizowały koalicja muzułmanów i koalicja ugrupowań STWC (Stop The War Coalition) od trzech lat sprzeciwiająca się wojnie Wielkiej Brytanii z Irakiem. W samym tylko Londynie zebrało się 7 tys. osób.
W Izraelu demonstrowali Żydzi i izraelscy Arabowie. Na placu w centrum miasta machali transparentami "Wojna jest nieszczęściem" i "Tak dla pokoju, nie dla wojny". Żądali natychmiastowego uwolnienia więźniów libańskich i palestyńskich przetrzymywanych przez Izrael. "Lepiej uwalniać ludzi niż kopać groby" skandowali.
Anty-izraelskie demonstracje odbyły się też w Australii: w Sydney, Melbourne i Adelajdzie. Są doniesienia o ponad 10 tysiącach osób protestujących przeciwko izraelskiej operacji wojskowej w Libanie. Na czele demonstracji w Sydney szedł były więzień obozu w amerykańskiej bazie Guantanamo na Kubie. Mamduh Habib demonstrował razem z szejkiem Tadż Aldin Alhilali, duchowym przywódcą australijskiej wspólnoty muzułmańskiej.
Ponad dwa tysiące osób demonstrowało w stolicy Szwecji. Nieśli libańskie flagi i transparenty z napisem "Izrael precz z Libanu". W Sztokholmie doszło także do starć. Około 300 osób obrzuciło policjantów kamieniami. Dwie osoby trafiły do aresztu.
Kilkadziesiąt osób protestowało też pod ambasadą Izraela w Warszawie.