Nie mają litości dla nikogo. Rano terroryści w prowincji Kandahar wystrzelili rakietę w stronę szkoły, gdzie uczą się kilkunastoletnie dziewczynki. Na szczęście pocisk trafił w salę, w której była tylko jedna uczennica. Została ranna. Chwilę później, niedaleko Dzalalabadu, wybuchnął samochód-pułapka na dziedzińcu meczetu, w którym modliły się setki osób. Na miejscu zostało rozszarpanych osiem osób, a 16 jest rannych.
Terroryści nasilili swoje akcje, ponieważ polują na gubernatora prowincji, który wydał im zdecydowaną walkę. Tym razem się im nie udało. Polityk wyszedł z zamachu bez szwanku, chociaż był w meczecie.
Od samego rana trwa obława na terrorystów. Siły afgańskie - wspomagane przez amerykańskie samoloty - zabiły 23 talibów. Dopadli ich w dwóch jaskiniach, gdzie mieli swoje kryjówki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|