Milicję zaalarmował dozorca domu, w którym mieszkał Zorin. W śmietniku znalazł skórę i ochłapy ludzkiego mięsa. Funkcjonariusze ruszyli śladem kropli krwi. Doprowadziły ich do mieszkania 69-letniego reżysera. Wyważyli drzwi i wpadli do środka. Przez moment stali w milczeniu. Na kuchence gotowała się ludzka głowa, a na stole i w lodówce leżało ludzkie mięso.
Nagle milicjantom mignęła ludzka sylwetka. Ktoś próbował uciec z mieszkania. Jednak nie miał szans i wkrótce był w kajdankach. To 29-letni Aleksander Pojarkow. Przyznał, że to on zabił Zorina, a potem chciał go zjeść. Opowiedział milicjantom, że reżyser zaprosił go na noc do domu, a potem próbował zgwałcić. Wtedy Pojarkow chwycił nóż i zadźgał gospodarza. Potem coś go napadło. Poćwiartował mężczyznę, skórę wyrzucił do śmieci, mięso włożył do lodówki, a z głowy chciał zrobić zupę.
Media już ochrzciły Pojarkowa rosyjskim Hannibalem Lecterem, nawiązując do postaci słynnego filmowego mordercy-kanibala. Zabójca nie wyjdzie już na wolność. Resztę życia spędzi w szpitalu psychiatrycznym albo w więzieniu.