Kobiety wydawały się aniołami. Zabierały bezdomnych z ulic, dawały im jedzenie i kąt do spania. W zamian prosiły tylko o podpis na liście osób, którym pomogły. Biedni ludzie nawet nie podejrzewali, że słodkie babcie to demony zbrodni. Kobiety podrabiały podpisy na umowach ubezpieczenia na życie. A potem bezdomnych rozjeżdżały samochodami. Ciała podrzucały w zaułki, tak by wyglądało to na zwykły samochodowy wypadek.
Wpadły, gdy ubezpieczyciele zainteresowali się, dlaczego pieniądze z polis różnych osób trafiają tylko na dwa konta. Powiadomili policję. Gdy funkcjonariusze przepytali dwie babcie i przeszukali ich mieszkania oraz samochody, straszna prawda wyszła na jaw. Teraz kobiety czekają na proces. Prokurator będzie domagał się kary śmierci za wielokrotne morderstwo i zapowiada, że wiek kobiet nie zwolni ich od odpowiedzialności za zbrodnie.