"Dobrej penetracji" rząd Tajlandii powiedział stanowcze "nie". Tak nazywały się prezerwatywy, które nie spodobały się tajskiej policji obyczajowej. I zakazano sprzedaży kondomów pod taką nazwą.
Prezerwatywy "Tom Dundee", czyli właśnie "dobra penetracja", miały według urzędników zachęcać młodzież do uprawiania seksu. Może i nie jest to nazwa wulgarna, ale z pewnością prowokująca - tłumaczyli. A rząd nie zgadza się na zachęcanie młodych do miłości cielesnej.
Nie da się ukryć, że władze chyba trochę przesadziły. Bo w kraju, w którym ponad pół miliona ludzi jest zakażonych wirusem HIV, nazwa nie powinna mieć znaczenia. Ważniejsze powinno być zapobieganie śmiertelnej chorobie niż walka ideologiczna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|