Iran ma bardzo kiepskie rafinerie, które są w stanie przetworzyć tylko niewielki procent wydobytej ropy. Dlatego tankowce wywożą ropę do krajów Zatoki Perskiej i do Stanów, gdzie w rafineriach zamienia się w benzynę. Oczywiście, nikt benzyny dla Iranu produkować z dobrego serca nie będzie. Więc paliwo trafia do Teheranu już za światową cenę.
A Irańczycy muszą zacisnąć zęby i płacić. Mimo że ich kraj jest jednym z największych producentów ropy, to wkrótce może także zabraknąć benzyny. Bo reżimowi w Teheranie zwyczajnie kończą się pieniądze. Zwłaszcza że większość pieniędzy za ropę, trafia na ich program nuklearny.
Wkrótce więc rządy ajatollahów mogą z hukiem upaść. Bo irańska ulica już szemrze, że za szacha było lepiej.