Raport rosyjskiego prokuratora generalnego nie zostawia suchej nitki na rosyjskich samolotach. Maszyny latają na podróbkach części, bo oryginały trafiają na czarny rynek.
"Jest wiele przypadków naruszania zasad bezpieczeństwa" - mówi raport. Co to oznacza? Nieuczciwych mechaników i części, które regularnie znikają z magazynów, a na ich miejsce do maszyn trafiają stare układy, kupione za grosze na złomie. A wszystkiemu przyglądają się inspektorzy kontroli lotniczej, którzy biorą takie łapówki, że zarabiają więcej niż prezydent Rosji.
Nic dziwnego, że rosyjskie samoloty coraz częściej spadają i nie ma dnia bez poważnej awarii. Dziś ukraiński Jak-42 ledwo uniknął kolizji, bo jego radar nie działał tak jak powinien. I gdyby nie ostrzeżenie z kontroli lotów, samolot zderzyłby się z inną maszyną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|