Dziennik Gazeta Prawana logo

Meksyk zamiast wojny ma nowego prezydenta

12 października 2007, 13:26
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Po dwóch miesiącach znamy wreszcie wyniki wyborów w Meksyku. Dziś Sąd Najwyższy ogłosił, że wygrał konserwatysta Felipe Calderon. Nad krajem wisiała groźba wojny domowej, bo z przegraną nie chciał się pogodzić socjalista Andres Obrador.

To koniec marzeń lewicowego kandydata o prezydenturze. Andres Obrador robił wszystko, żeby sądy uznały go za zwycięzcę. Groził nawet rewolucją.

Tyle że jego zwolennikom odechciało się protestować, bo musieli co trochę stać na ulicach, a efektów demonstracji nie było widać. Dlatego Obrador skarżył decyzję komisji wyborczych do każdego możliwego sądu. I wszędzie przegrywał. Teraz wreszcie konserwatysta Calderon będzie mógł przejąć władzę w Meksyku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj