Obowiązkowo na palcu złoty sygnet, najlepiej z wygrawerowaną nazwa szkoły, którą skończył jego posiadacz. Najbardziej w cenie są te ze słynnej wojskowej Akademii Obrony im. Woroszyłowa w Moskwie. Te ważące kilka gram małe dzieła sztuki wykonane są ze złota najwyższej próby, a kosztują nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Stać na to jedynie admirałów i generałów.

Podobnie jak na widoczne na piersi łańcuchy, na których można by powiesić wiadro z wodą. A kiedy zrzucają mundury, chętnie zakładają drogie garnitury. Króluje Armani.

Pozycję w armii wyznacza auto oficera. Najwięcej szyku zadaje ził 4110. Rocznie z fabryki wyjeżdżają zaledwie cztery sztuki. To takie roll-royce wśród sowieckich pojazdów. Każda limuzyna ma ponad 6 metrów długości!

Oficerowie z niższymi stopniami jeżdżą wołgami 3111. Fabryka w Niżnym Nowogrodzie nie nadąża z ich produkcją. Na auto trzeba czekać pół roku.

Najciekawsze jest jednak to, że miesięczne zarobki sowieckich admirałów i generałów to średnio 12 tysięcy złotych. Tyle kosztuje jeden garnitur Armaniego.