Według dziennika "The Times", posłowie Partii Pracy mają już dość nieudolności Blaira. Poparcie dla labourzystów ostro spada, konserwatyści wychodzą na prowadzenie, a Anglicy, tak jak kochali, tak teraz nienawidzą swojego przywódcy.
Dlaczego? Bo coraz więcej żołnierzy ginie w Afganistanie i Iraku, do tego rząd nie robi nic, żeby powstrzymać falę przestępczości czy poradzić sobie z muzułmanami nawołującymi do zmiany Anglii w państwo islamskie.
Za to wszystko społeczeństwo wini Blaira i jego partię. Dlatego posłowie chcą uratować co mogą. Liczą, że minister skarbu Gordon Brown, który ma zastąpić Blaira, nie będzie aż tak nielubiany i do następnych wyborów uda się pokonać konserwatystów.
Jednak wszystko zależy od samego premiera. Jeśli nie zrezygnuje, to jego przeciwnicy będą musieli czekać kilka miesięcy do zjazdu partii, na którym chcą go usunąć ze stołka.