Włosy dęba stają na myśl, co w tej hurtowni wyprawiano. Fałszowano termin przydatności do spożycia mięsa - w ten sposób na stołach m.in. Niemiec, Francji, Austrii, Czech i Włoch lądowało jedzenie przeterminowane nawet o cztery lata! W dodatku po rozmrożeniu ponownie je zamrażano, co jest absolutnie zakazane. Bo wtedy pojawiają się w żywności groźne dla ludzi toksyny. Nie wiadomo jeszcze, czy zatrute mięso trafiło do Polski.
W monachijskiej hurtowni znaleziono 60 ton zepsutego, cuchnącego mięsa, a także ponad 40 ton gnijących warzyw. W całej Unii wybuchł skandal. Właściciel oszust nie chciał stawić czoła oskarżeniom. Popełnił samobójstwo. Ale nawet po śmierci głównego podejrzanego w aferze mięsnej, nie skończy się policyjne śledztwo. Organy ścigania mają dowody, że są w nią zamieszani inni handlarze. Ustalono, że większość "lewej" żywności pochodziła z Niemiec, a część była sprowadzana z Argentyny.