Amerykanka 23 godziny jechała pociągiem ze zwłokami ojca. Kolejarzom tłumaczyła, że ciężko chorujący tata zmarł po drodze. A że jej nie stać na normalny transport zwłok, postanowiła dokończyć podróż z trupem.
Liczący 80 lat Daniel Stepanovich miał raka mózgu i płuc. Do przemierzającego całe USA pociągu "Kalifornijski Zefir" ojciec z
córką weszli gdzieś po drodze z Emeryville w Kalifornii do Chicago. Cała podróż na tej trasie trwa prawie 63 godziny.
Niestety, tata zmarł w trakcie podróży. Kobieta musiała być wyjątkowo zdesperowana, bo znaczną część liczącej 1600 kilometrów podróży postanowiła spędzić w wagonie sypialnym w towarzystwie zwłok. Bilet na tej trasie kosztuje 350 dolarów, a transport zwłok o wiele, wiele drożej.
Niestety, tata zmarł w trakcie podróży. Kobieta musiała być wyjątkowo zdesperowana, bo znaczną część liczącej 1600 kilometrów podróży postanowiła spędzić w wagonie sypialnym w towarzystwie zwłok. Bilet na tej trasie kosztuje 350 dolarów, a transport zwłok o wiele, wiele drożej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|