Sprawnie działające zabezpieczenia uratowały Norwegię przed skażeniem nuklearnym. W nocy przegrzał się badawczy reaktor jądrowy w instytucie technicznym niedaleko Oslo.
Zanim doszło do poważnej awarii, zadziałał system alarmowy. Komputery błyskawicznie wyłączyły reaktor. Na miejscu od razu pojawiły się służby ratunkowe. Błyskawicznie przeczesały teren.
Według ratowników powodem awarii był wyciek z jednego z prętów w reaktorze. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Inaczej radioaktywna chmura mogłaby dotrzeć nad norweską stolicę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|