Nie było tłumów, ani fotoreporterów, nie było nawet księdza. Wolfganga Priklopila, porywcza Nataschy Kampusch, pożegnały w wiedeńskiej kostnicy tylko jego matka, dawna współpracownica i policyjna obstawa.
Pogrzeb trwał zaledwie 10 minut. Priklopil został pochowany pod obcym nazwiskiem na jednym z wiedeńskich cmentarzy. Ceremonię utajniono. Władze postanowiły, że tak będzie lepiej: obawiały się demonstracji oburzonych wiedeńczyków. Ale nie tylko o to chodziło - zawstydzeni Austriacy chcą jak najszybciej zapomnieć o człowieku, który osiem lat temu porwał 10-letnią dziewczynkę i przez wiele lat był dla niej oprawcą.
Priklopil zginął 23 sierpnia, w dniu ucieczki Nataschy z więzienia, które dla niej stworzył. Rzucił się pod pociąg, uciekając przed policją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl