Kilkunastu zabitych i dziesiątki rannych - oto efekt paniki na wiecu przedwyborczym w Jemenie. Gdy prezydent wyjechał ze stadionu, tłum ruszył do wyjść. Ale te były jeszcze zamknięte. Ludzie zaczęli się pchać, wybuchały awantury, wreszcie tłum staranował bramki.
W amoku ludzie tratowali swych znajomych i krewnych, byle jak najszybciej uciec od napierającego tłumu. Na wiec wyborczy prezydenta Jemenu przyszły całe rodziny. Pełno było dzieci i starszych osób. A te nie wytrzymywały ścisku i przewracały się. Pozostali tratowali leżących.
Karetki rozwożą rannych po szpitalach, a lekarze robią wszystko co mogą, by ratować zadeptanych i ciężko rannych Jemeńczyków. Na razie nie jest znana pełna liczba zabitych i rannych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|