Naloty na tego typu obozy to ostatnio chleb powszedni brytyjskiej policji. Do jednego z nich trafili dziennikarze jednego z brytyjskich tygodników. Okazało się, że biorącą w nim udział grupę islamskiej młodzieży zebrali działacze ekstremistycznej organizacji Hizb-ut-Tahrir. W przerwach między sesjami strzelniczymi uczestnicy obozu wysłuchiwali kazań ubranego w wojskowy mundur imama. Pouczał ich, by sprzeciwiali się wyborom na Wyspach Brytyjskich i namawiał do szerzenia kalifatu, czyli władzy islamskiej.
Jednak na tym nie koniec! Gdy w trakcie jednej z gier jeden z jej uczestników krzyknął: "Jestem trafiony", inny mu odpowiedział: "Nie przejmuj się, szahid (muzułmański zamachowiec-samobójca) nigdy nie ginie" - donosi DZIENNIK. I jak dodaje, na terenie Wielkiej Brytanii może działać co najmniej kilkadziesiąt grup spiskowych. Brytyjska policja obserwuje w tej chwili aż 1000 podejrzanych o kontakty z terrorystami - tak wynika z nieoficjalnych danych brytyjskiego wywiadu MI-5.
Z tego też względu uczestnicy takich obozów od pewnego czasu są na celowniku brytyjskiej policji. Czterej sądzeni wczoraj terroryści to pierwsze przypadki, wobec których zastosowano przepisy nowej ustawy antyterrorystycznej, która przewiduje karanie za udział w takich obozach - pisze DZIENNIK.