Jego po prostu nie da się uspokoić! 40-letni Szwed, który poczuł w sobie ducha wikinga i szalał po ulicach, wywijając toporem, uciekł ze szpitala dla obłąkanych w dzień po aresztowaniu.
Na szczęście nie zaszedł za daleko i po 40. minutach był już w kaftanie. Okazało się, że jego opiekunowie w szpitalu zostawili mu lekko uchylone okno. Skorzystał
z okazji i wyskoczył na zieloną trawkę. Ciekawe, czy poszedł szukać topora?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl