Dziennik Gazeta Prawana logo

Uzbrojony szaleniec wtargnął do Kapitolu

12 października 2007, 13:34
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Siedziba Kongresu USA, godz. 8.00 rano. Nagle rozlega się huk. Jakiś samochód taranuje barierki ochronne. Kierowca nie reaguje na krzyki strażników. Po 100 metrach wyskakuje z auta, przedziera się przez ochronę i wbiega do budynku...

Po paru minutach szaleniec zostaje zatrzymany przez policję. Na szczęście! Bo okazuje się, że był uzbrojony. Miał pistolet. Desperat? Terrorysta? Chory psychicznie? Te pytania zadają sobie wszyscy. Na razie nie wiadomo nawet, jak się nazywa. Strażnik, który wszystko widział, mówi, że intruz zachowywał się, jakby był w amoku.

To tylko podgrzało atmosferę. Bo policjanci dobrze pamiętają, jak w 1998 roku chory psychicznie mężczyzna zastrzelił na Kapitolu dwóch mundurowych. Po tym zdarzeniu miało być bezpieczniej. Po atakach z 11 września - tym bardziej. Niestety, dzisiejszy incydent jak na dłoni pokazuje, że mimo poprzednich tragedii system ochrony Kapitolu nadal jest dziurawy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj