Obsługa naziemna w ośrodku NASA na Florydzie ze zdziwieniem patrzyła, jak mały czarny obiekt wyleciał z ładowni promu i poszybował, hen w przestrzeń kosmiczną. Do czasu, aż ustalą, jakie części pogubił Atlantis, zostanie on na orbicie.
Kontrolerzy lotu kazali astronautom wstrzymać pakowanie bagaży i natychmiast przyjrzeć się miejscu, skąd tajemniczy element wyleciał. Prom miał lądować dziś, a przez to na Ziemię wróci jutro. Nie wiadomo, czy inżynierowie zdążą do tego czasu ustalić, co wypadło z Atlantisa. Po cichu liczą, że to jakiś śmieć. Ale jeżeli to był jakiś ważny element, kosmonauci będą musieli załatać swój pojazd na orbicie.
Trzy lata wcześniej kilka urwanych płytek termicznych z kadłuba promu kosztowało życie całej załogi. Wracając na Ziemię, prom Columbia prawie doszczętnie spłonął w atmosferze. Dlatego NASA dmucha na zimne i sprawdza każdy drobiazg. Chodzi przecież o życie astronautów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl