Dziennik Gazeta Prawana logo

W 1956 roku Budapeszt wyglądał podobnie...

12 października 2007, 13:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"56!" - skandowali przed węgierskim parlamentem tysiące manifestantów. Ciągle mają w pamięci krwawą, dwutygodniową rewolucję rozpoczętą jesienią 1956 roku. Tak jak teraz! Mieli dosyć ekonomicznej zapaści i chcieli prawdy. Pragnęli uwolnienia się od sowieckiego jarzma. Teraz chcą uwolnienia od lewicowego premiera, który ich okłamał.

Węgry poszły za ciosem. Wszystko zaczęło się w Polsce w czerwcu 1956 roku, po strajku poznańskich robotników. Krwawe zamieszki z milicją trwały wówczas kilka dni. Byli zabici. Ale polscy demonstranci osiągnęli to, co chcieli: wbrew woli Moskwy I sekretarzem partii został popularny Władysław Gomułka. Rosjanie powstrzymali jednak nerwy i obyło się bez inwazji wojsk sowieckich. Na Węgrzech obudziły się nadzieje na zmiany. 23 października na ulice Budapesztu wyszli pierwsi studenci budapesztańskiego uniwersytetu technicznego. Domagali się wolności obywatelskich, demokracji i narodowej niepodległości.

Demonstracja ruszyła za przyzwoleniem komunistycznych władz. Jednak mimo oficjalnego końca manifestacji, wciąż przyłączali się do niej kolejni uczestnicy. Na ulicach były setki tysięcy Węgrów. Sytuacja zaczęła się zaogniać. Część pomaszerowała pod parlament. Większość - pod rozgłośnię węgierskiego radia. Chcieli odczytania listy żądań. Zamiast poparcia napotkali ogień z milicyjnych karabinów. Dzięki broni otrzymanej od węgierskiego wojska demonstranci wdarli się do budynków radia. Wieczorem pod parlamentem demonstrowało już 300 tys. ludzi. Chcieli pełnej niezależności od sowieckiej Rosji i nominacji Imre Nagy na szefa rządu. Tego samego wieczoru demonstranci obalili pomnik Stalina. Sowieckie wojska już jednak były gotowe do interwencji.

Następnego dnia powstanie opanowało już całe Węgry. Wydano pierwsze niezależne gazety. 25 października z funkcji I sekretarza usunięty zostaje Ernő Gerő. W odpowiedzi węgierski Wydział Bezpieczeństwa strzela przed parlamentem do tłumu. Ginie ponad 100 osób. Dwa dni później premierem zostaje Imre Nagy. Przedstawia skład nowego rządu i ogłasza rozwiązanie zabójczego Wydziału Bezpieczeństwa. Ogłasza też koniec systemu jednopartyjnego i powołuje niekomunistycznych ministrów. Choć sowieci mówią, że chcą negocjować, potajemnie przygotowują atak zbrojny na Węgry. 4 listopada rozpoczyna się radziecka inwazja. Jest lotnictwo i artyleria. Zacięte walki trwają do 14 listopada, ale ich rezultat jest znany z góry. Ginie kilka tysięcy Węgrów i prawie tysiąc żołnierzy sowieckich. 20 tysięcy demonstrantów jest aresztowanych lub internowanych. Ok. 200 tys. osób ucieka z kraju do Austrii i Jugosławii.

Sporadyczne walki trwają jeszcze do połowy 1957 roku. Rewolucyjny premier Imre Nagy zostaje aresztowany i zabity, podobnie jak wielu innych przywódców rewolucji. W sumie stracono ok. 230 osób. Dopiero w 1963 roku większość politycznych więźniów, uczestników rewolucji, została uwolniona.

Teraz Węgrzy znów się zbierają pod budapesztańskim parlamentem. Ale mówią: "Rewolucji nie chcemy. Chcemy prawdy". Teraz już nie ma wroga zewnętrznego. Wróg Węgrów, premier-kłamca, siedzi w parlamencie...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj