Na trop nieścisłości w dokumentach wpadli urzędnicy z biura imigracyjnego. Prześledzili całe życie Elfriede Rinkel, a gdy doszli prawdy, od razu kazali jej się spakować i wyjechać do Niemiec. "Jej obecność w Stanach to obraza dla wszystkich żyjących u nas ofiar Holocaustu " - powiedział dyrektor biura z San Francisco Eli Rosenbaum.
Elfriede przestała się wypierać przeszłości. Powiedziała swojej adwokat, że była strażniczką w obozie, ale tylko dlatego, że tam dobrze płacili. Nie była nawet w partii nazistowskiej.
A gdy obóz wyzwolono, ona uciekła. Potem poznała Żyda, który ledwo przeżył hitlerowską okupację i wyszła za niego za mąż. Oboje uciekli do Stanów. Elfriede sfałszowała papiery, bo wiedziała, że inaczej nigdy nie dostanie wizy. Oczywiście prawdę ukrywała też przed mężem. Bała się, że on by jej nigdy nie wybaczył.