Prom wylądował planowo o godz. 6.21 czasu amerykańskiego (12.21 czasu polskiego). Choć na pasie startowym panowały grobowe ciemności, pilot z wyczuciem posadził ciężką maszynę na płycie kosmodromu. Teraz załoga spędzi kilkadziesiąt minut w kokpicie, bo maszyna musi ostygnąć. Technicy NASA chcą ponadto odkazić prom ze wszystkich szkodliwych związków, które mogą tkwić na kadłubie.
Sześcioosobowa załoga spędziła na orbicie 12 dni. Astronauci instalowali nowe baterie słoneczne na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W drodze powrotnej przeżyli chwile grozy, bo z promu oderwało się kilka części i nikt nie był w stanie powiedzieć, co się rozleciało. Dlatego załoga spędziła na orbicie dodatkowy dzień, by dokładnie przejrzeć swój pojazd. Okazało się jednak, że powłoka chroniąca prom przed spaleniem przy wejściu w atmosferę jest w pełni sprawna i dzisiaj wreszcie Atlantis wylądował.