Gazety krzyczą na pierwszych stronach: "Śmierć to najlepszy biznes", "Lekarze w służbie grabarzy". W aferę zamieszanych jest co najmniej 16 lekarzy. Doktor Borko Josifovski - człowiek, który złamał zmowę milczenia i nie bał się wystąpić przeciw kolegom - zaraz po ujawnieniu sprawy został wyrzucony z pracy.
Zaczęło się od listów czytelników do mediów. Ludzie pisali o zagadkowych przypadkach śmierci członków ich rodzin, opisywali dziwne zachowania białego personelu, zaniedbania w szpitalach. Dziennikarze zainteresowali się sprawą. Bomba wybuchła, gdy lekarz z jednego ze szpitali opowiedział, jak ginęli pacjenci.
Okazało się, że serbscy mordercy w białych fartuchach działali identycznie jak polscy "łowcy skór" z pogotowia w Łodzi. Zaprzyjaźnione ze zwyrodniałymi medykami łódzkie zakłady pogrzebowe płaciły kilkaset złotych za "skórę" - czyli ciało pacjenta. Pielęgniarze bez litości uśmiercali ludzi pavulonem. Po wstrzyknięciu pavulonu pacjent dusił się i umierał w męczarniach.