Na szczycie ONZ w Nowym Jorku Abbas obiecał, że nowy rząd będzie otwarty na kontakty z Izraelem, i że wyrzeknie się przemocy. Poprzednim gabinetem kierowali politycy terrorystycznej organizacji Hamas.
Jednak nikt na świecie nie chciał z nimi rozmawiać, o Izraelu nie wspomniawszy. Jednak udział we władzach popularnego w Palestynie Hamasu jest warunkiem koniecznym, by cokolwiek zmienić.
Hamas chciał pogłębienia konfliktu, za żadne skarby nie zgodziłby się na uznanie istnienia państwa Izrael. Wątpliwe, że po tak otwartej deklaracji islamiści będą chcieli współpracować z Abbasem.
Jeżeli jednak prezydentowi Palestyny uda się spełnić obietnicę, będziemy świadkami nowego rozdziału w wieloletnim konflikcie. Gdyby jeszcze za wolą polityków poszli obywatele obydwu państw...