Dziennik Gazeta Prawana logo

Skini wzywali do burd w Budapeszcie

12 października 2007, 13:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Chcieli wykorzystać nastroje zbuntowanych ludzi, by wywołać burdę. W Budapeszcie manifestowała skrajnie prawicowa partia. Policja była przygotowana na wszystko. Ale na szczęście nie doszło do bijatyk.

Wielką marsz przeciw szefowi rządu szykowała na sobotę opozycyjna partia Fidesz. Ale przestraszyła się, bo doszły ją słuchy, że służby specjalne będą podkładać bomby w tłumie. I zrezygnowała. Jednak faszyści ze skrajnie prawicowej partii MIEP nie mają takich obiekcji.

"Powinniśmy wszystko zacząć od nowa bez tego rządu, ale z Węgrami i chrześcijanami" - grzmią narodowcy. Demonstracja zapowiadała się groźnie. Bo choć partia narodowa nie ma przedstawicieli w parlamencie, to na ostatniej manifestacji, którą zorganizowali wiosną, udało im się skrzyknąć około 10 tysięcy ludzi!

Protesty na Węgrzech trwają od poniedziałku. Ludzie wyszli na ulicę, gdy usłyszeli w radiu nagranie premiera Gyurcsany'ego, który bezczelnie przyznał, że jego partia okłamywała obywateli, żeby wygrać wybory.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj