Prezydent Wenezueli Hugo Chavez, który podczas swojej wizyty w USA wyzwał prezydenta USA George Busha od szatanów i pijaków nie spodziewał się aż takiej krytyki. Po stronie prezydenta USA stanęli nawet odwieczni wrogowie polityczni, Demokraci.
"To zwykły bandzior, który nie ma prawa krytykować naszego prezydenta" - grzmi Nancy Pelosi, która kieruje klubem Demokratów w Senacie. Wtórują jej inni politycy. "Nie przyjeżdża się do naszego kraju i obraża naszego prezydenta" - mówi Charles Rangel, demokratyczny poseł. Były prezydent Bill Clinton także nie zostawia suchej nitki na wenezuelskim przywódcy.
Według Demokratów krytykować Busha mogą tylko Amerykanie. Do tego, nie zgadzać się można jedynie z polityką prezydenta. Bo kto obraża Busha, obraża wszystkich Amerykanów. Dlatego Demokraci sugerują Chavezowi, żeby, jeśli jedyne, co potrafi, to wyzywanie prezydenta USA, lepiej został u siebie w Wenezueli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|